*/ .recentcomments a{display:inline !important;padding:0 !important;margin:0 !important;}

Archive for the ‘Ubezpieczenie zdrowotne’ Category

Zamieszanie na rynku leków

1 stycznia 2012 roku wejdzie w życie ustawa refundacyjna, która spowoduje zapewne duże wahania, jeśli chodzi o ceny lekarstw. Według specjalistów z zmiany mogą sięgnąć nawet kilkudziesięciu procent dotychczasowych cen, zarówno jeśli chodzi o wzrosty jak i spadki. Wiele zależy od nowych limitów oraz negocjacji dotyczących cen leków refundowanych, a raczej wysokości kwot, które będą musieli zapłacić pacjenci. Eksperci mówią, że ceny będą zmieniać się często i staną się w miarę stabilne pod koniec roku 2012.

Dotychczas limity cen wyznaczane były przez ten lek z listy refundowanych, który kosztował najmniej. Od nowego roku podstawa limitu będzie ustalana na nowych zasadach, co przełoży się na stosunkowo częste zmiany ich wielkości. Wspomniana firma sporządziła symulację tej sytuacji dla lekarstw, które NFZ refunduje najczęściej. Są to heparyny, które służą do hamowania krzepnięcia krwi. Symulacja pokazała, że przez 31 miesięcy limity dotyczące tych lekarstw uległyby zmianie 27 razy.

Ubezpieczenie zdrowotne – wiecej

Przez pierwsze miesiące po wejściu w życie nowych zasad może być problem z dostępnością pewnych medykamentów. W tym roku w okresie od stycznia do sierpnia wartość leków refundowanych zgromadzonych w hurtowniach uległa zmniejszeniu o 21 % i wyniosła 1,27 mld zł. Tak duży spadek zdarzył się pierwszy raz od 20 lat. Przyczyną tej sytuacji jest dążenie do wyprzedania leków refundowanych przez hurtowników, by zniwelować potencjalne straty, które mogą przynieść nowe zasady ustalania limitów i zmian cen poszczególnych medykamentów.

Niemniej działania hurtowników dotyczą również aptek. Ich marża na lekarstwach refundowanych zmniejszy się o 8 % po wejściu w życie ustawy. W związku z tym przed aptekarzami stoi wyzwanie  takiego zarządzania wartością posiadanych magazynów, by minimalizować straty, z drugiej zaś strony, by leki były dostępne dla klientów. Przedstawiciele  IMS Health Poland twierdzą, że prawdopodobnie będzie to w pierwszym okresie nowego roku trudne do zrealizowania. Przykładowo już aktualnie 40 % wszystkich aptek dysponuje mniej niż połową refundowanych leków na nadciśnienie.

Sawicki i Boni o składkach rolników na ubezpieczenia społeczne

Póki co nadal nic nie wiadomo na temat przyszłości Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, niemniej kilka dni temu, zapytany przez dziennikarzy, wypowiedział się na ten temat szef Resortu Rolnictwa – Marek Sawicki. Przytoczył uzgodnienia miedzy nim a Michałem Bonim, które miały miejsce jeszcze przed wyborami. Zgodnie z nimi składka na ubezpieczenie zdrowotne za rolników, którzy mają najniższe dochody lub nie maja żadnych, powinna zostać opłacona z budżetu państwa. Pozostała część rolników ma płacić 1,25 % swoich dochodów jako część owej składki, zaś 7,75 % ma być pobierane z podatku gruntowego.

ubezpieczenia rolnicze upraw

Póki co Minister Boni nie stwierdził ostatecznie, czy wspomniana składka ma być obliczana na podstawie dochodów uzyskiwanych z gospodarstwa, czy też z tych wyliczonych statystycznie. Sawicki wspomina, że ostatnia propozycja Ministra Finansów dotyczyła stosowania dochodów statystycznych, których podstawą jest średnia krajowa. Nie uwzględnia ona jednak faktu, że parytet dochodowy rolników wynosi trochę ponad połowę w porównaniu z osobami, które pracują w branżach pozarolniczych. Stąd według Ministra Rolnictwa rozwiązanie Boniego wymaga uwzględnienia parytetu dochodów.

Dodaje też, że Resort Finansów będzie musiał coś zrobić, by zapewnić rekompensatę gminom za mniejsze wpływy z podatku gruntowego, z którego część ma być przeznaczona na pokrycie ubezpieczenia zdrowotnego. Sawicki jest również przekonany, że całościowy projekt nowego sposobu opłacania składki zdrowotnej rolników zostanie opracowany przez rząd jeszcze przed pierwszymi obradami nowo wybranego Sejmu, które odbędą się 8 listopada.

Zgodnie z postanowieniem Trybunału Konstytucyjnego aktualnie obowiązujące przepisy są niezgodne z konstytucją, gdyż część obywateli jest w pewnym sensie faworyzowana na tle pozostałych przez to, że nie muszą płacić składki na ubezpieczenie zdrowotne, gdyż opłaca je za nich budżet państwa. Z tego powodu do 4 lutego 2012 roku muszą wejść w życie nowe przepisy w tej sprawie. Trybunał stwierdził też, że sposób opłacania składki przez rolników powinien uwzględniać sytuację finansową poszczególnych rolników.

Póki co w budżecie jest zarezerwowane 1,8 mld zł na składki dla rolników, na rok 2012.

Minister Hall oskarża samorządy, samorządowcy się bronią

W zeszłym tygodniu na swoim blogu Minister Edukacji wyraziła ubolewanie, iż samorządy nie wywiązały się z obowiązku przystosowania szkół do potrzeb reformy według której edukację szkolną miały zacząć sześciolatki. Wielu samorządowców uznało to za próbę zrzucenia na nich winy za nieudaną reformę dlatego też dziennik „Rzeczpospolita” postanowił sprawdzić na ile twierdzenie Pani Hall odpowiada stanowi faktycznemu.

Z analizy tej wynika, że jedynie ok. 4 % gmin nie wykorzystało dotacji przeznaczonej na stworzenie sześciolatkom odpowiednich warunków w szkołach.  Dokładnie 216 szkół podstawowych nie otrzymało tych środków, pozostałe zaś je wykorzystały.

Ubezpieczenia majątkowe

Według niepełnych danych posiadanych przez Resort Edukacji, we wrześniu do pierwszy klas trafiło ok 24 % wszystkich dzieci w wieku 6 lat. W ten sposób rodzice skorzystali z możliwości wyboru w tej kwestii. Co ciekawe również w szkołach dobrze dostosowanych do potrzeb młodszych pierwszaków, mało rodziców było zainteresowanych posłaniem swoich sześciolatków do pierwszej klasy.

W całej gminie Barany w województwie wielkopolskim w pierwszych klasach jest tylko 5 sześciolatków, mimo że wszystkie szkoły na jej terenie zostały dostosowane do ich potrzeb. Gmina wykorzystała dotację z Ministerstwa w wysokości 6 tys. zł, na każdą ze szkół, który w sumie jest 5. Dotacja została przeznaczona na materiały edukacyjne, zaś zakup odpowiednich mebli w klasach sfinansowała z własnych środków.

Również ¾ szkół w Katowicach wykorzystało wspomniane dotacje z programu „Radosna szkoła”. Mimo że Urząd Miasta deklaruje iż wszystkie placówki zostały przystosowane do potrzeb sześciolatków, trafiło do nich tylko 360 uczniów w tym wieku, co stanowi 15,5 % wszystkich, którzy mieli taką możliwość. Naczelnik Wydziału Edukacji nie potrafi podać powodów, dla których większość rodziców nie zdecydowała się na posłanie swoich pociech do pierwszej klasy.

Przedstawicielom samorządów nie podoba się możliwość przedłużenia wprowadzania reformy, którą dopuszcza minister Hall. Napisała ona, że zastanawia się nad zmianą przepisów, które póki co  wprowadziły obowiązek szkolny dla sześciolatków od następnego roku. Może więc być tak, że w 2012 r. musiałyby rozpocząć naukę tylko te maluchy, które przed 1 września skończyłyby 6 lat.

Prezydent Bolesławca twierdzi, że takie rozwiązanie lekceważy dwuletnie starania gminy o odpowiednie przygotowanie się do reformy. Samorząd przekonywał również rodziców by posłali dzieci do szkoły z uwagi na idącą za nimi subwencję oświatową.

Niektórzy uważają, że kwestia owej subwencji to prawdziwy powód rozważania przez Resort, możliwości wydłużenia reformy w czasie. Jeśli dzieci są w przedszkolach to samorządy nie dostaną na nie subwencji, jeśliby poszły do szkoły, w budżecie musiałyby się na ten cel znaleźć pieniądze.

 Ubezpieczenia zdrowotne

Niemniej Ministerstwo Edukacji zastrzega, że to co na swoim blogu napisała Pani Hall nie oznacza iż podjęto jakiekolwiek decyzje związane z wycofaniem czy opóźnieniem reformy. Póki co Resort czeka na zebranie pełnych danych, ze wszystkich gmin aby ustalić liczbę sześciolatków, które w tym roku rozpoczęły edukację szkolną. Rzecznik MEN wspomniał tylko, że są pewne wątpliwości co do reformy, oraz że będą one analizowane.

Resort twierdzi też, że tak małe zainteresowanie ze strony rodziców może być spowodowane brakiem promocji w niektórych gminach możliwości jakie daje reforma. Wspomniany rzecznik podaje przykład miasta Gdynia, w którym wiceprezydent osobiści zaangażował się w zachęcanie rodziców do zwiedzania szkół. Efektem jest to, że we wrześniu 60 % tamtejszych sześciolatków zostało pierwszoklasistami.

Nie wiadomo czy zmiana przepisów przez Ministerstwo, nastąpi czy też nie. Jeśli pozostałoby przy tych aktualnie obowiązujących to w roku 2012 w szkołach musiałoby się znaleźć miejsce dla 75 % uczniów, które skończyły 6 lat w tym roku, oraz dla wszystkich, sześciolatków z nowego rocznika. Psychologowie rozwojowi twierdzą, że tworzenie dużych klas dla maluchów sprawi, iż szkoły zamienią się w przechowalnię dzieci a nie w miejsce ich edukacji. To też jest według rzecznika Ministerstwa jeden z powodów dla których Minister Hall zastanawia się nad ewentualną zmianą przepisów.

Ubezpieczenie kredytu chroni bank nie ciebie

ubezpieczenia dolaczane do kartMimo tego, że przy zaciąganiu kredytu hipotecznego musimy wykupić przynajmniej jedno ubezpieczenie, a w niektórych przypadkach więcej, to trzeba pamiętać, że te ubezpieczenia nie maja chronić nas ale bank. Tymczasem, niektórzy konsumenci budują na fakcie kupna tych polis swoje złudne poczucie bezpieczeństwa finansowego. W przypadku polis, które bank wymaga od kredytobiorców, to bank a nie klient jest podmiotem uprawnionym do występowanie o odszkodowanie. Oczywiście nie musi to robić, tak samo nie musi też wchodzić na drogę sądową jeśli ubezpieczyciel odmówi wypłaty świadczenia. Dlaczego piszę, że nie musi? No bo czasami mniej czasochłonne i kosztowne jest ściągnięcie zaległych należności ok klienta, mimo że ma on problemy z regularnymi spłatami. Tym bardziej, że zabezpieczeniem kredytu jest kredytowana nieruchomość, którą w razie potrzeby bank może sprzedać.

Zobrazujmy to przykładem z życia, który wprawdzie nie wiąże się z kredytem hipotecznym ale zasada działania jest ta sama. Pewne małżeństwo w roku 2008 wzięło kredyt konsolidacyjny na kwotę 130 tys. zł.. Warunkiem jego otrzymania było ubezpieczenie na życie, które oboje małżonków wykupiło wpłacając składkę w wysokości 4,7 tys. zł za pięć lat z góry. Jako zabezpieczenie kredytu posłużyła hipoteka posiadanego przez nich mieszkania. 8 miesięcy po zaciągnięciu kredytu zmarł mąż, żona sądziła, iż w tej sytuacji odszkodowanie z ubezpieczenia zostanie przeznaczone na spłatę kredytu tak bowiem wyjaśniła jej konieczność wykupienia ubezpieczenia pracownica banku. Ubezpieczyciel jednak wydał decyzję odmowną i nie wypłacił odszkodowania. Powodem było stwierdzenie przez lekarza współpracującego z firmą, że ubezpieczony ukrył fakt iż miał chore serce. Według żony mąż raz tylko był w szpitalu i generalnie nie chorował zaś powodem zgonu była sepsa co wykazała zlecona sekcja zwłok. Posiada ona niezbędną dokumentację medyczną, która potwierdza to co mówi, niestety nie ma możliwości odwołania się od orzeczenia towarzystwa ubezpieczeniowego bo uprawniony do tego jest jedynie bank i nie zgodził się na przyznanie swojej klientce praw do tego typu działań. Teraz kobieta nie jest w stanie samodzielnie spłacać zaciągniętych wcześniej zobowiązań. Bank póki co czeka na zakończenie postępowania spadkowego, tyle tylko, że jedynym spadkiem kobiety jest mieszkanie, w którym mieszka, a które jest zabezpieczeniem kredytu.

 

Ten przypadek nie jest odosobniony. Banki po prostu wiedzą co w takich sytuacjach jest dla nich łatwiejsze i takie rozwiązania wybierają. Często chodzi właśnie o blokowanie przez bank możliwości odwołania się albo też nie występowanie o odszkodowanie.

Oto kolejny przykład – tym razem z jednej ze skarg, które trafiły do Rzecznika. Po śmierci kredytobiorcy, który wcześniej wykupił odpowiednie ubezpieczenie bank zażądał by spłatę zobowiązań przejęli spadkobiercy. Gdy otrzymali wezwanie do uregulowania długu zapłacili żądaną kwotę, później jednak zwrócili się z pytaniem do Rzecznika czy kredyt posiadał ubezpieczenie. Dowiedzieli się, że polisa była wykupiona, tyle tylko, że bank nie podjął żadnych kroków w celu uzyskania odszkodowania od firmy ubezpieczeniowej.

 

Dzięki takiemu postępowaniu banki nie ponoszą takich kosztów jak w sytuacjach gdyby w razie odmowy wypłaty odszkodowania z ubezpieczenia trzeba było pozwać ubezpieczyciela do sądu. Wystąpienie do spadkobierców jest dużo tańsze i prostsze. Jest też powód, o którym się raczej nie mówi a mianowicie fakt, że to co kredytobiorcy płacą jako składkę na ubezpieczenie w rzeczywistości tylko w części nią jest i ta część trafia do ubezpieczyciela. Pozostała kwota to ukryta przez bank opłata z tytułu udzielenia kredytu. Zazwyczaj ubezpieczyciel dostaje 10 % a bank 90 %. Kwota dla banku zmniejsza się wraz ze wzrostem jego szkodowości w oczach firmy ubezpieczeniowej. Innymi słowy im więcej odszkodowań otrzymuje tym jest ona mniejsza.  Tak więc jak widać jest to kolejny powód, dla którego bankom nie opłaca się korzystania z wykupionych przez klientów ubezpieczeń. Niestety działania te są zgodne z obowiązującymi przepisami prawa.

Jaki pomysł na reformę służby zdrowia ma partia, którą popierasz?

Kulejący system publicznej służby zdrowia oraz pomysły na jego uzdrowienie to jeden z tematów, z którym muszą zmierzyć się startujące w nadchodzących wyborach partie. Oto kilka pytań, na które powinny odpowiedzieć, i na które my jak wyborcy powinniśmy zwrócić uwagę.

1. Czy składka na ubezpieczenie zdrowotne powinna zostać zwiększona? Jaka jej wysokość ma obowiązywać rolników, którzy dotychczas mieli ją refundowaną z budżetu państwa?

Wydatki naszego kraju na służbę zdrowia są mniejsze niż innych państw rozwiniętych.
W roku 2009 wyniosły one 7,4 % Produktu Krajowego Brutto, wliczając w to zarówno obowiązkowe składki na ubezpieczenie zdrowotne, jak i pieniądze przeznaczone na ten cel dobrowolnie, czy to przez korzystanie z prywatnych usług medycznych, czy też przez zakup dodatkowego ubezpieczenia. W tym samym okresie wydatki Czech wyniosły 8,2 % PKB, Słowacji 9,2 %, Francji 11 % a Stanów Zjednoczonych 17 %. Trybunał Konstytucyjny dał parlamentowi czas do lutego następnego roku, na ustalenie składki zdrowotnej dla rolników. Jeśli nie zostanie to zrobione, wówczas rolnicy nie będą mogli korzystać z publicznej służby zdrowia.

 2. Czy będziemy mieli możliwość wyboru funduszu, do którego odprowadzana będzie nasza składka?

Monopol Narodowego Funduszu zdrowia na zbieranie naszych składek sprawia, że nie musi się on bać konkurencji i nie ma motywacji do polepszania świadczonych usług. Jeśli NFZ uległby podziałowi albo też wprowadzono by możliwość odprowadzania składek do firm ubezpieczeniowych, wówczas konkurencja mogłaby stać się realnym motorem poprawy jakości usług medycznych. Trzeba by jednak wprowadzić takie rozwiązanie, które nie pozwalałoby towarzystwom ubezpieczeniowym, skupić się tylko na ubezpieczeniach osób młodych i zdrowych.

 3. W jaki sposób skrócić czas oczekiwania na wizytę u lekarza?

Aktualnie na zabieg usuwający zaćmę trzeba oczekiwać prawie rok – 301 dni. Jest to najdłuższy czas oczekiwania. Niemniej na wizyty u różnych specjalistów w ramach publicznej służby zdrowia, też trzeba sporo się naczekać. NFZ wyznacza placówkom medycznym limity na konkretne zabiegi i wizyty u lekarzy, gdy te się wyczerpią szpitale nie mają prawnych możliwości aby dane świadczenie wykonać odpłatnie. Takiego rozwiązania nie chcą też wprowadzać ani PO, ani PiS.

 4. W jaki sposób sprawić by poziom leczenia w szpitalach był wyższy? Czy należy je sprywatyzować?

Według PO komercjalizacja publicznych szpitali jest sposobem na poprawę ich funkcjonowania. Chodzi o to, by zamieniły się one w spółki prawa handlowego. Tak stało się już ze 105 placówkami. W każdej z nich, całość udziałów należy do samorządów. Rząd chce by takich przekształceń było coraz więcej. Dlatego ma wprowadzić rozwiązanie, na mocy którego samorządy dostaną 3 miesiące na spłatę strat, które szpital przyniósł, jeśli im się to nie uda, w ciągu kolejnych 12 miesięcy będą zobowiązane do uczynienia z niego spółki.

Prawo i Sprawiedliwość proponuje inne rozwiązanie. Stworzenie sieci szpitali, do której na podstawie jasno określonych kryteriów będą mogły trafić zarówno placówki publiczne jak i prywatne. Będą one miały zagwarantowany większy niż obecnie kontrakt z NFZ. Pozostałe mogłyby być przekształcone, lub zlikwidowane.

5. Co z ulgą zdrowotną?

Prywatne ubezpieczenia zdrowotne są coraz bardziej popularne w naszym kraju, stanowiąc alternatywę dla publicznej służby zdrowia. Wprowadzenie ulgi dla tych, którzy zdecydują się na zakup takich polis umożliwiłoby jeszcze szybszy rozwój tej branży. Taki był też początkowy plan – możliwość odpisu od podatku wydatków poniesionych na ubezpieczenie. Niemniej teraz już wiadomo, że rozwiązanie to nie wejdzie póki co w życie i jest zależne od poprawy sytuacji finansowej naszego kraju. PiS również taką ulgę kiedyś sugerował.

To tylko niektóre z pytań dotyczące służby zdrowia, które warto zadać wszystkim partiom startującym w wyborach. Warto wsłuchać się w ich odpowiedzi i zastanowić się czy proponowane przez nie rozwiązania są realne. Jak na razie bowiem nic nie wskazuje by ktoś miał jakiś dobry pomysł na zreformowanie służby zdrowia. Rządząca od kilku lat Platforma Obywatelska mimo wielu obietnic nie znalazła lekarstwa na tą sytuację. A nawet jeśli deklarowała, że znalazła, to go nie zastosowała.

PO – Platforma Obywatelska

PIS – Polska i Sprawiedliwość

PSL – Polskie Stronnictwo Ludowe

PJN – Polska jest Najważniejsza

 

Nowa polisa zdrowotna dla firm od Axy

ministerstwo zdrowia ubezpieczenia zdrowotneW lipcu firma AXA wprowadziła do swojej oferty przeznaczonej dla przedsiębiorstw, nowy produkt, którym jest ubezpieczenie o nazwie Plan Zdrowotny. Polisa oferuje nie tylko możliwość korzystania z prywatnych wizyt lekarskich ale również opiekę w ramach hospitalizacji. W skład świadczeń wchodzą też usługi assistance.  Produkt jest skierowany do tych pracodawców, którzy chcą uczynić pracę w swoich firmach jeszcze bardziej atrakcyjną dla pracowników i w ten sposób stać się bardziej konkurencyjnymi na rynku pracy. Wiele badań wskazuje, że dla dużej liczby pracowników taka korzyść pozapłacowa jest najbardziej pożądana.

Plan Zdrowotny to ubezpieczenie grupowe, którym mnożna objąć nie tylko pracowników ale również ich rodziny. Może je wykupić każdy pracodawca, który zatrudnia więcej niż 15 pracowników. Ze świadczeń medycznych można korzystać w jednej z 600 placówek partnerskich ubezpieczyciela (niestety jeśli chodzi o współpracujące szpitale to nie we wszystkich województwach są takie). Plan Zdrowotny to produkt posiadający kilka opcji, które pozwalają na dostosowanie ubezpieczenia do potrzeb konkretnego pracodawcy.

W jego ramach istnieje 5 opcji ambulatoryjnych oraz 2 szpitalne (tutaj różnica polega głównie na różnej liczbie usług, z jakich można skorzystać w ramach każdej z opcji), do tego dochodzi również możliwość korzystania z usług w ramach medycyny pracy. Warianty z obu grup mogą być łączone w sposób dowolny. Klient ma też możliwość zdecydowania się na opcję należącą tylko do jednej z grup. Istnieje też możliwość wybrania wariantu tańszego, który nie obejmuje korzystania z wizyt u lekarzy rodzinnych, pediatrów i internistów.

W sytuacji gdy klient zapadnie na jakąś ciężka chorobę, ubezpieczenie gwarantuje dodatkową konsultację u lekarzy specjalistów z całego świata. Szczegółowa lista świadczeń w każdym z wariantów opisana jest w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia.

Wspomniane na początku usługi assistance, które również obejmuje polisa uzupełniają świadczenia o pomoc w różnego typu zdarzeniach związanych ze zdrowiem a raczej jego utratą. Należą do nich między innym zapewnienie transportu do szpitala, dostarczenie lekarstw, domowa wizyta pielęgniarki, porada lekarza przez telefon itp.

Lekarstwo na bezrobocie?

Bezrobocie to problem, z którym Polska boryka się od wielu lat i ciągle brakuje skutecznego pomysłu na jego zmniejszenie. Niektórzy uważają, że kluczem do dobrego rozwiązania jest z jednej strony zacieśnienie współpracy między publicznymi urzędami pracy a prywatnymi pośrednikami oraz zlikwidowanie przepisu na mocy którego wszystkich zarejestrowanych bezrobotnych obejmują publiczne ubezpieczenia zdrowotne. Aktualnie bowiem same urzędy pracy nie są w stanie  efektywnie zwalczać bezrobocia. Można powiedzieć, iż rozbudowana biurokracja uniemożliwia ich pracownikom poświęcenia tyle czasu na aktywizację bezrobotnych, ile trzeba. Jeśli zlikwiduje się wspomnianą zasadę dotyczącą ubezpieczenia zdrowotnego, liczba zarejestrowanych na pewno spadnie. Wiele bowiem osób rejestruje się nie dlatego, że szuka pomocy w znalezieniu pracy ale tylko z powodu chęci korzystania z publicznej służby zdrowia. Dyrektor Gdańskiego Urzędu Pracy jest zdania, że wtedy liczba ta spadłaby nawet o 50 %. To z kolei spowodowałoby, iż na każdego z pracowników urzędów przypadałoby mniej petentów, dzięki czemu mogliby im poświęcić więcej czasu, który można by przeznaczyć na tworzenie zindywidualizowanych planów aktywizacji zawodowej. Aktualnie bowiem doradcy zawodowi najczęściej mogą poświęcić jednemu zarejestrowanemu tylko klika minut w ciągu miesiąca, w związku z tym aktywizują ich tylko na papierze. W Unii Europejskiej skuteczność urzędów jeśli chodzi o zatrudnienie bezrobotnych wynosi 70 % w Polsce ten wskaźnik jest na poziomie 50 %.

ubezpieczenia zdrowotne

Ale ubezpieczenia zdrowotne – a raczej ich zniesienie lub ograniczenie to nie wszystko. Potrzeba współpracy z agencjami prywatnymi. Dziś bowiem jest ona stosunkowo niewielka, mimo że prawnie jest jak najbardziej możliwa. Przyczyna tego stanu rzeczy może wynikać z faktu, iż takie agencje nie są wystarczająco wynagradzane za aktywizację bezrobotnych. Na mocy obowiązujących przepisów otrzymują one z Funduszu Pracy maksymalnie 150 % średniego wynagrodzenia czyli 5,2 tys. zł na dzień dzisiejszy za każdego bezrobotnego, któremu załatwią zatrudnienie. Chodzi tu o osoby w sytuacji szczególnej czyli np. pozostających długo bez pracy. Po podpisaniu umowy z urzędem pracy, agencja dostaje 30 % środków na podjęcie działań. Eksperci twierdzą, że agencje powinny otrzymywać pieniądze nie tylko za skutek ale również za podejmowane do jego osiągnięcia działania.

NFZ nie zwróci pieniędzy za prywatne wizyty

W tym roku lubelski NFZ otrzymał 50 wniosków, w których pacjenci domagają się zwrotów kosztów, poniesionych na leczenie. Wszystkie dotyczą sytuacji, gdy nie chcąc czekać w kolejce na jakąś usługę medyczną, zapłacili za nią z własną kieszeni. Szef oddziału NFZ w Lublinie mówi, ze wnioski te nie mają szans na pozytywne rozpatrzenie. Każdy pacjent może korzystać z prywatnych świadczeń medycznych ale odbywa się to poza publicznym systemem zdrowia do korzystania, z którego uprawnia odprowadzanie składek na ubezpieczenie zdrowotne. Inne rozwiązanie nie jest możliwe według obowiązujących przepisów. Dlatego też każdy z wnioskodawców otrzymał stosowne wyjaśnienia na ten temat. Wnioski o zwrot kosztów dotyczyły takich sytuacji jak wykonanie jakiegoś badania bez skierowania (np. gastroskopii) albo pobytu na oddziale rehabilitacji w prywatnej placówce medycznej.
Była też prośba o refundację kosztów związanych z terapią falą uderzeniową, która nie jest świadczeniem gwarantowanym dla pacjenta, a tym samym nie przysługuje w ramach ubezpieczenia zdrowotnego. Jak więc widać nie ma możliwości ominięcia kolejek do lekarza za darmo, a dużo lepszym sposobem jest prywatna polisa zdrowotna.

Zdarzyły się też dwie inne sytuacje, kiedy to placówka mająca kontrakt z NFZ domagała się od pacjenta pieniędzy za określone świadczenie medyczne. Pierwszy przypadek dotyczył operacji wszczepienia endoprotezy stawu biodrowego z użyciem ceramicznej wkładki. Całość jest refundowana przez NFZ (czyli przysługuje za darmo pacjentowi, który opłacał ubezpieczenie zdrowotne), placówka jednak zażądała by pacjent sam kupił ową wkładkę, co też uczynił. Fundusz wezwał placówkę do skorygowania rozliczenia w tej sprawie i zwrócenia mu 12 tys. zł za działanie niezgodne z prawem. Dodatkowo ośrodek musiał zapłacić 10 tys. zł kary. Druga sytuacja też skończy się karą finansową, tyle że jeszcze nie wiadomo w jakiej wysokości, gdyż sprawa nie została zakończona. Chodziło o to, że pacjentka musiała zapłacić 80 zł za wizytę u neurologa z uwagi na to, iż osoba w rejestracji stwierdziła iż jej skierowanie straciło ważność.

Ubezpieczenia w oczach Polaków

Ubezpieczenia w oczach Polaków18 i 19 czerwca tego roku instytut MANDS przeprowadził badanie na temat preferencji ubezpieczeniowych Polaków. Objął nimi 500 respondentów. 51 % z nich stanowiły kobiety, a 49 % mężczyźni

Wynika z niego, że cechą, którą najbardziej cenimy wśród ubezpieczycieli jest ich uczciwość, tak stwierdziło 53 % badanych. 13,4 % stwierdziło, że najważniejszą cechą są gwarancje bezpieczeństwa, które zapewnia, na profesjonalizm wskazało 13,2 % osób, a na doświadczenie 10,8 %. Jedynie 9,6 % stwierdziło, że najważniejsza jest szybkość działania.

Analizując badanych pod kątem wykształcenia, można stwierdzić, że uczciwość, jako najważniejszą cechę, uznało 90 %  osób z wykształceniem podstawowym i 44,7 % z wyższym. W tej ostatniej grupie znalazło się najwięcej respondentów, którzy uznali za najważniejszą z cech ubezpieczycieli ich profesjonalizm – 20,8 % oraz bezpieczeństwo, które są w stanie zapewnić klientom – 15,5 %.

W pytaniu o to, który ubezpieczyciel budzi największe zaufanie, niekwestionowanym liderem jest Polski Zakład Ubezpieczeń. Wskazało go 79,9 % ankietowanych. Między nim a firmą, która zajęła drugie miejsce jest ogromna przepaść. Na Wartę zagłosowało bowiem jedynie 4,2 % badanych. Na ostatnim miejscu znalazła się Nordea, z wynikiem 0,2 %. Pokazuje to, że PZU jest ciągle najbardziej rozpoznawalną marką ubezpieczeniową i postrzegana jest jako ta, godna zaufania. Pozostałe firmy ubezpieczeniowe mają sporo do zrobienia, by przynajmniej zbliżyć się do lidera.

Jeśli chodzi o zainteresowanie kupnem nowych polis, to 30 % ankietowanych zadeklarowało, że kupiłoby ubezpieczenie zdrowotne, które zapewniałoby usługi medyczne o wysokim standardzie, a 28,4 % jako warunek zakupu wskazało możliwość korzystania z prywatnej opieki zdrowotnej. Bardzo ciekawe jest, że tylko 17,8 % osób uznało, iż przy wyborze takiego ubezpieczenia zwracaliby uwagę na cenę.

Dla 13,4 % zaś istotne byłoby, gdyby koszt składek na takie ubezpieczenie zdrowotne można by odliczyć od podstawy opodatkowania. Dziś wiemy, że ten pomysł Ministerstwa Zdrowia nie wejdzie jednak w życie. Przy wyborze, największą uwagę na cenę i jakość usług zwracałyby kobiety, zaś na ulgi podatkowe i dostęp do świadczeń prywatnych mężczyźni.

MANDS

Bezpłatne leczenie za granicą również dla rolników

Każdy posiadający ubezpieczenie zdrowotne w KRUS ma możliwość, tak samo jako osoba ubezpieczona w ZUS,  skorzystanie z pewnych świadczeń medycznych na terenie Unii Europejskiej i Europejskiego Obszaru Gospodarczego bezpłatnie lub za częściową opłatą. Aby jednak z tej możliwości skorzystać trzeba posiadać  Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego, którą darmowo otrzymać można w oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia. Wydawana jest ona bezpłatnie, trzeba jednak odpowiednio wcześnie o nią wystąpić wypełniając wniosek, który można pobrać ze strony internetowej NFZ. Do wniosku dołączyć należy zaświadczenie z KRUS o odprowadzaniu składek na ubezpieczenie zdrowotne.  Trzeba jednak pamiętać, że karta uprawnia tylko do niektórych świadczeń medycznych. Mianowicie takich, których zastosowanie pozwala na pobyt w danym kraju nie stwarzając zagrożenia zdrowotnego. Są to więc najczęściej tylko świadczenia niezbędne w danej sytuacji.Bezpłatne leczenie za granicą również dla rolników

W przypadku wyjazdu w innych celach niż zarobkowe, wydana karta jest ważna pół roku. Na jej podstawie można korzystać z pomocy medycznej w placówkach, działających w publicznym systemie opieki zdrowotnej. W przypadku placówek świadczących usługi medyczne prywatnie, pacjent musi sfinansować leczenie z własnej kieszeni. Najlepiej więc upewnić się czy dana placówka należy do publicznej służby zdrowia czy nie. Najogólniejsza zasada dotycząca zasad na jakich można korzystać z pomocy lekarskiej w krajach Unii mówi, że bezpłatnie można skorzystać jedyni ze świadczeń, które w danym kraju są bezpłatne dla wszystkich mieszkańców. Podobnie jest w krajach Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Przykładowo w Norwegii wiele świadczeń jest finansowanych częściowo z ubezpieczenia, a część z kieszeni pacjenta. Taka niepełna odpłatność dotyczy wizyt u lekarzy rodzinnych, specjalistów, badań laboratoryjnych, transportu medycznego. Bezpłatne jest jedynie leczenie szpitalne na miejscu i opieka nad kobietami w ciąży. Całkowicie płatne są świadczenia dentystyczne. To tylko przykład, bo w każdym z krajów wygląda to trochę inaczej. Niemniej warto się zorientować jak to dokładnie wygląda również jeśli chodzi o ceny. Zobrazujmy to również posiłkując się Norwegią. Wizyta u dentysty to koszt od 1000 do 1500 koron, czyli zależnie od kursu walut ok 500 do 750 zł. Częściowa oplata za pomoc lekarza rodzinnego wynosić może od 125 do 210 koron, a u specjalisty 280 do 450 koron. Warto więc wybierając się do takich krajów, gdzie mało świadczeń jest bezpłatnych, kupić dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne.

Czytają nas
Ankieta Ubezpieczeniowa

Czy uważa Pan/Pani zakup w Internecie za bezpieczny?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...