*/ .recentcomments a{display:inline !important;padding:0 !important;margin:0 !important;}

Archive for the ‘Ubezpieczenia samochodowe’ Category

Ubezpieczenia flotowe bardziej opłacalne

Ubezpieczenia samochodowe skierowane do firm mających kilka lub kilkanaście aut przyjmują formę polis flotowych. Są one bardziej opłacalne niż wykupywanie ubezpieczenia dla każdego pojazdu osobno. Ogólna zasad mówi, że im więcej aut podlega ochronie ubezpieczeniowej, tym jest ona tańsza, choć oczywiście nie jest to jedyny czynnik wpływający na wysokość składki. Oczywiście każdy klient może negocjować warunki polisy, niemniej, by czynić to skutecznie trzeba poosiadać wiedzę odnośnie ryzyka jakiemu podlega dana flota i warunków, które powinna zawierać umowa.

Flotowe ubezpieczenia komunikacyjne to najczęściej pakiety polis zawierające, nie tylko obowiązkowe ubezpieczenie OC, ale również autocasco, assistance i NNW, a czasem też zieloną kartę. Oczywiście wszystkie polisy oprócz pierwszej są opcjonalne i od decyzji klienta zależy czy je kupi, czy też nie, niemniej większość decyduje się na przynajmniej jedną z nich. Wielu przedsiębiorców wybiera, np. ubezpieczenie AC z uwagi na fakt, że przy jego braku, kosztów naprawy auta nie można wliczyć do kosztów uzyskania przychodu. Niektórzy oczywiście wolą go nie wykupywać z uwagi na oszczędność, tyle że ta może być pozorna- wszystko zależy od ilości szkód we flocie w ciągu roku i ewentualnych kradzieży – a tych nikt nie jest w stanie przewidzieć.

Kupując ubezpieczenie AC, przedsiębiorca musi zdecydować czy decyduje się na franszyzę integralną, czy też redukcyjną. Ta pierwsza to określenie poziomu wartości szkody, od którego firma ubezpieczeniowa bierze za nią odpowiedzialność, czyli wypłaca odszkodowanie. Innymi słowy jeśli koszt naprawy danej szkody jest niższy od granicy ustalanej przez franszyzę integralną, to przedsiębiorca musi ją opłacić z własnych środków. W ubezpieczeniach flotowych poziom ten to zazwyczaj od 0,5 do 1 tys. zł.

Ta druga franszyza polega z kolei na określeniu udziału własnego w każdej szkodzie. Ubezpieczony decyduje się, że po ustaleniu wartości szkody on pokryje jej część z własnych pieniędzy, reszta zaś zostanie sfinansowana przez ubezpieczyciela. Oczywiście od wysokości franszyzy zależy wysokość odszkodowania, z drugiej jednak strony im jest ona niższa tym wyższe nie tylko odszkodowania, ale i składka ubezpieczeniowa. Dlatego też przy negocjowaniu wysokości obu rodzajów franszyzy warto skorzystać z pomocy eksperta w tej dziedzinie. Może nim być, np. broker ubezpieczeniowy lub też firma zajmująca się profesjonalnym zarządzaniem flotą.

Ta pomoc jest tym bardziej istotna, że często umowy ubezpieczeniowe zawierają różne sformułowania, które niekoniecznie będą zrozumiałe do laika i nawet sprawdzając znaczenie poszczególnych terminów można coś istotnego przeoczyć. Oczywiście jeśli korzystamy z usług firmy zarządzającą flotą całość formalności możemy powierzyć jej.

Jakie są prawdziwe przyczyny wypadków drogowych?

Powszechna opinia na temat przyczyn wypadków drogowych, z którą można się spotkać w naszym kraju, to stwierdzenie, że „wszystko przez nadmierną prędkość”. Wydaje się jednak, ze jest to zbytnie uproszczenie.

W ubiegłym roku w naszym kraju zdarzyło się 38832 wypadków. 3907 osób straciło w nich życie, a 48952 zostały poważnie ranne. Oznacza to, że w porównaniu z rokiem 2009 wydarzyło się o 12,1 % mniej wypadków, zginęło w nich o 14,6 % mniej osób, a o 12,7 % zmniejszyła się liczba rannych.

 

Warto na te liczby spojrzeć szerzej. Przez ostatnie 10 lat w Polsce liczba samochodów osobowych zwiększyła się średnio o 6 milionów, a ciężarowych o 600 tysięcy. Równocześnie porównując dane z ubiegłego roku, z rokiem 2001, liczba wypadków zmniejszyła się o 17967 tego typu wydarzeń, liczba osób, które w nich zginęły zmniejszyła się 1627 ofiar, a osób rannych było o 19242 mniej.

 ubezpieczenia smochodowe – warto zobaczyc!

Mimo tych spadków Polska to kraj, w którym na drogach ginie najwięcej osób w Unii Europejskiej. Dla porównania w Niemczech jest niemal osiem razy więcej wypadków niż u nas, mimo to w Polsce ginie 10,4 osoby na 100 wypadków, zaś w Niemczech jedynie 1,4.

Różnica ogromna, zastanówmy się z czego ona wynika.

Statystyki prowadzone przez policję pokazują, że najwięcej wypadków ma miejsce w dzień, przy dobrych warunkach pogodowych i na prostych odcinkach dróg. W tych warunkach w roku 2010 życie straciło najwięcej, bo 2592 osoby. Z tych liczb wyprowadza się wniosek, że winę ponoszą kierowcy, którzy poruszają się ze zbyt dużą prędkością. Zapewne jest to istotny czynnik, niemniej na pewno nie jedyny. Niektórzy specjaliści uważają, że policjanci zbyt często określając przyczyny wypadku sprowadzają wszystko do wspomnianej prędkości. Jeśli chcieć dokładnie ustalić co spowodowało wypadek trzeba wykonać rekonstrukcje zdarzenia, a przecież tylko przy części wypadków ją się wykonuje. W pozostałych przypadkach policjanci uzupełniając kartę zdarzenia drogowego, posiłkują się tym co powiedzą świadkowie oraz analizowaniem pozostawionych śladów.

Według profesora Jerzego Wichra prawdziwą przyczyną większości wypadków są błędy popełniane przez kierowców. Nadmierna prędkość uniemożliwia naprawienie owych błędów dając kierowcom zbyt mało czasu na wykonanie odpowiednich manewrów. Na pytanie co z kolei jest przyczyną tych błędów, nie znajdziemy odpowiedzi w statystykach policji. Warto jednak zapoznać się z raportem Najwyższej Izby Kontroli, którego publikacja miała miejsce na wiosnę tego roku. Wynika z niego, że niskie bezpieczeństwo na drogach w naszym kraju związane jest ze złym stanem nawierzchni dróg. Średnio co dwa kilometry znaleźć można koleiny głębsze niż 2 cm, a co cztery głębsze niż 3 cm. W innych krajach Wspólnoty Europejskiej drogi z takimi koleinami są wyłączane z użytkowania, w Polsce określa się tylko ich stan jako zły i wprowadza ograniczenie prędkości.

NIK podkreśla też, że w Polsce mamy niedobór dróg, które są najbezpieczniejsze – a więc autostrad oraz dróg ekspresowych.

Ponadto drogi w Polsce są źle zarządzane. Z kontroli prowadzonych przez Izbę od roku 2000 wynika, że więcej niż połowa podmiotów zarządzających nie posiada danych o wypadkach, które się na nich zdarzały, a u 30 % brakowało projektów organizacji ruchu.

ubezpieczenia samochodowe

Wspomniany raport opisuje też stan szkolenia kierowców w naszym kraju. Mimo tego, że do kursów na prawo jazdy wprowadza się co jakiś czas zmiany, ciągle jeszcze ich efekty pozostawiają wiele do życzenia. Według NIK umiejętności praktyczne i wiedza, którą zdobywają kursanci nie wystarczają do sprawnego poruszania się po drodze. W całej Polsce w latach 2009-2010 średnia zdawalności egzaminów przy pierwszym podejściem nie przekroczyła 50 %. Zdarzały się też ośrodki gdzie tylko 25 % kursantów zdawało za pierwszym razem.

Warto też zauważyć, że w roku 2010 kierowcy z najmniejszym doświadczeniem, czyli w wieku od 18 do 24 lat spowodowali 7168 wypadków, w których śmierć poniosło 724 osoby, a rannych zostało 7168 osób.

Masz diesla? Uważaj ceny oleju napędowego wzrosną

Idą coraz trudniejsze czasy dla wszystkich posiadaczy aut z silnikami Diesla.

Cena paliwa, mimo że już jest wyższa niż 5 zł za litr, to w następnym roku będą kolejne podwyżki. Wszystko dlatego, że w życie wejdą dyrektywy Unii Europejskiej dotyczących podwyższenia akcyzy na olej napędowy. Wzrośnie ona z 302 do 330 euro za 1 tys. litrów. Patrząc na aktualny kurs euro można stwierdzić, że akcyza zwiększy się o trochę więcej niż 12 groszy na litrze. Do tego dojdą jeszcze zmiany na rynku paliw i w konsekwencji najprawdopodobniej całkowita podwyżka wyniesie 20 groszy na litrze oleju napędowego. Tak mówią niektórzy analitycy. Jednak może się okazać, że ceny wzrosną bardziej. Wszystko zależy od postawy sprzedawców, którzy mogą chcieć podwyższyć również marże za sprzedawane paliwo. Jeśli więc zwiększą się one, np. z kilku do kilkunastu groszy, wówczas litr benzyny może kosztować 5,3 zł a oleju napędowego – 5,5 zł.

Ranking ubezpieczen komunikacyjnych oc

Wiele osób, które planuje zakup nowego samochodu patrząc na to co dzieje się z cenami oleju napędowego dłużej się zastanawia przed zakupem auta z silnikiem diesla. Póki co do popularnych modeli ciągle jeszcze wybieranych należy Skoda Octavia posiadająca silnik o mocy 105 KM. Cena wersji z najuboższym wyposażeniem wynosi 72,5 tys. zł. Dla porównania Octavia z silnikiem benzynowym, mającym taką samą moc, kosztuje 60,6 tys. zł. Tak więc już przy zakupie pojazdu benzynowego oszczędza się 11,9 tys. zł. Biorąc pod uwagę wartość spalania, którą podaje producenty tego auta wychodzi, ze po 100 tys. km kierowca jeżdżący  dieslem zapłaci za paliwo o 9 tys. zł mniej, niż jeżdżący Octavią z silnikiem benzynowym. Tak więc by zakup się zwrócił potrzebne będzie przejechanie dłuższego dystansu. Po przejechaniu 150 tys. km oszczędność na paliwie wyniesie 13 tys. zł. Trzeba jednak uwzględnić przy tych wyliczeniach również to, że koszt przeglądu Octavii posiadającej silnik diesla jest większy niż w modelu benzynowym.

Markety ubezpieczeniowe coraz popularniejsze

ubezpieczenia komunikacyjne ocCoraz większe zainteresowanie wśród konsumentów budzą ubezpieczenia oferowane za pośrednictwem różnych internetowych marketów ubezpieczonych dość często zintegrowanymi z systemami transakcyjnymi poszczególnych banków. Najbardziej popularne w tych kanałach są ubezpieczenia turystyczne.

Blue Media, firma, która dostarcza swoją platformę marketów ubezpieczeniowych, współpracuje w tej kwestii z czterema bankami a są nimi Millenium, Eurobank, Alior Bank i Deutsche Bank. W tym roku ma dołączyć do nich kolejny bank, z którym Blue Media prowadzi rozmowy. W markecie oferowanym przez tą firmę dostępne polisy 11 towarzystw ubezpieczeniowych.

W Wielkiej Brytanii w ten sposób sprzedawanych jest już 60 % ubezpieczeń komunikacyjnych, Polsce mimo coraz większej popularności, do tego wyniku jeszcze bardzo daleko. Według ekspertów w naszym kraju głównym problemem, który nie pozwala na szybszy rozwój tego kanału   jest mała liczba środków przeznaczanych na promowanie zakupów ubezpieczeń za pośrednictwem internetowych marketów. Weźmy przykład z podwórka brytyjskiego. Porównywarka confused.com przeznaczyła w roku 2010, 8 mln funtów na reklamy telewizyjne. Tymczasem w Polsce budżet przeznaczony na tego typu reklamy dla całej grupy AXA to 67 mln zł a dla PKO BP – 49 mln zł. Szansą dla promocji marketów są bazy danych, które posiadają banki. Dla tych ostatnich zaś ubezpieczenia mogą stawać się coraz większym źródłem dodatkowych przychodów.

Jednak nie każdy bank jest zainteresowany tego typu współpracą. Część z nich cały czas obserwuje rozwój rynku, wstrzymując się z decyzją o otwarciu marketu ubezpieczeniowego. Tak przykładowo postępuje BNP Paribas.

Zaskoczeniem dla naszego rynku był fakt, że klienci za pośrednictwem internetu kupują nie tylko najtańsze ubezpieczenia komunikacyjne OC, a wielu przewidywało, że tylko ten produkt będzie się sprzedawał. Coraz więcej osób decyduje się na zakup pakietów OC i AC. Według danych Blue Media, 80 % klientów ich marketów decyduje się przed zakupem na porównywanie ofert kilku ubezpieczycieli, co wskazuje na większą świadomość ubezpieczeniową.

Wszystko wskazuje na to, że zakup ubezpieczeń przez internet będzie się rozwijał coraz bardziej. Oprócz marketów są jeszcze porównywarki ubezpieczeniowe, indywidualne rozwiązania banków proponujących zakup za pomocą systemów transakcyjnych oraz ubezpieczycieli.

Jesienią więcej śmiertelnych wypadków

Jesień już w pełni, zbliża się zima, warto więc pamiętać o tym, że mimo iż w tym okresie zdarza się mniej wypadków niż latem to jednak częściej są one śmiertelne. Pisaliśmy już o czynnikach, które przyczyniają się do utrudnień na drogach. Kluczowe w tym okresie jest wszystko to co zmniejsza widoczność. A jako że tych czynników jest bardzo dużo, nie wolno ich lekceważyć i zawsze należy pamiętać by prędkość była dostosowana do aktualnych warunków.

W ubiegłym roku w czerwcu zdarzyło się 4040 wypadków, w październiku było ich o 365 mniej. Niemniej to w październiku w tych wypadkach zginęło o 87 osób więcej. Czas od września do listopada jest również bardzo niebezpieczny dla pieszych. W roku 2010 w tym okresie co miesiąc dochodziło do więcej niż tysiąca wypadków, w których brali oni udział. W listopadzie natomiast wypadków takich było ponad 1600. W sumie przez te trzy miesiące śmierć poniosło 522 pieszych co stanowi 42 % wszystkich pieszych, którzy zginęli w całym 2010 roku.

warto przeczytac> www.autocasco-online.pl/ubezpieczenie-odpowiedzialnosci-cywilnej

Dlatego tak ważne jest by poruszajacy się samochodami byli szczególnie ostrożni przed przejściami dla pieszych ale również na tych drogach, przy których nie ma chodników. W takiej sytuacji wiadomo, że piesi chodzą poboczami. Jeśli nie mają żadnnych odblaskowych elemntów ani nie są ubrani na jasno lub jaskrawo, wówczas przy obniżonej widoczności kierowca może ich po prostu niedostrzec, a wóczas o wypadek nietrudno.

Najniebzpieczniejszym czynnikiem atmosferycznym jest jednak mgła, która może przyczynić się do kolizji każdego kierowcy, niezależnie od tego jakie umiejętności w kierowaniu autem posiada, ani jak duże ma doświadczenie. W takich warunkach njajlepszą receptą dla wszystkicj kierujacych jest zmniejszenie prędkości, światła przeciwmgielne oraz ograniczenie do minimum wyprzedzania innych pojazdów i zmian pasów, po których się poruszamy.

Pamiętajac więc o dużo wyższej śmiertelności, zdejmijmy nogę z gazu i stosujmy zasadę ograniczonego zaufania nie tylko do innych uczestników ruchu drogowego ale i do siebie samego. Zbytnia pewność siebie dla niejednego już kierowcy skończyła się tragicznie.

Pomyśl o doubezpieczeniu samochodu

Jako że okres jesieni i zimy to czas zwiększonej kolizyjności warto wcześniej zorientować się jakie ubezpieczenia komunikacyjne posiadamy i przed czym one nas chronią. Jest to tym bardziej istotne, jeśli wcześniej w ramach polisy, którą posiadamy otrzymaliśmy od naszego ubezpieczyciela odszkodowanie. Najczęściej bowiem jest tak, że każda wypłata odszkodowania zmniejsza sumę ubezpieczenia autocasco. Jeśli otrzymane świadczenie było wysokie może się okazać, że przy kolejnej poważnej szkodzie, nie starczy pieniędzy na sfinansowanie jej usunięcia. Dlatego dobrze jest czasami zastanowić się nad tzw. doubezpieczeniem. Jest to dodatkowa polisa, którą dokupujemy i uzupełniamy nią nasze dotychczasowe ubezpieczenie AC. Dzięki niej, nasze auto może być chronione sumą, która odpowiada jego aktualnej wartości.

Oprócz opisanej wyżej sytuacji istnieje jeszcze jedna, w której warto się zastanowić nad tym rozwiązaniem. Chodzi tu o zwiększanie wartości auta przez inwestowanie w nie, czyli np. wymianę starych części na nowe czasami takie same, czasami zaś bardziej nowoczesne i droższe. Jeśli więc auto zyskuje na wartości, również wartość potencjalnej szkody może być wyższa. Dlatego jeśli widzimy, że suma dotychczasowego ubezpieczenia jest zbyt mała by pokryć ewentualne straty, wówczas należy zastanowić się nad doubezpieczeniem. Jedyne co trzeba zrobić by tego dokonać w czasie trwania dotychczasowej umowy autocasco to wskazanie powodu, dla którego chcemy to zrobić.

YouTube Preview Image

Oprócz doubezpieczenia dobrze też jest zastanowić się, szczególnie gdy zbliża się koniec naszej aktualnej umowy, czy nie lepiej zamiast jej przedłużenia zdecydować się na inną polisę. Trzeba pamiętać, że opłacalność i skuteczność autocasco zależy przede wszystkim od jego zakresu a nie od ceny, jak w przypadku polisy OC, w której zakres zawsze jest taki sam, gdyż reguluje go ustawa. Tak więc porównując oferty poszczególnych ubezpieczycieli zwracajmy uwagę najpierw na podobny zakres a dopiero potem ceny. Dzięki temu możemy dobrać tak nasze nowe ubezpieczenie AC, żeby chroniło nas od wszelkich ewentualności, które mogą zagrozić naszemu samochodowi w sezonie jesienno-zimowym.

Co zrobić z parującymi szybami?

Jesień to czas, gdy trudniejsze warunki pogodowe dają się we znaki wszystkim kierowcom. Częściej też dochodzi do przeszkadzającego w jeździe parowania szyb wewnątrz auta. Dzieje się tak dlatego, że wilgotność powietrza w tym okresie jest większa, nawet gdy w danym momencie nie ma opadów. Jeśli takie powietrze znajdzie się w samochodzie a następnie zetknie z powierzchnią chłodnej szyby, dojdzie do jej zaparowania. Co wiec zrobić by ta wilgotność w kabinie była mniejsza? Nie chodzi przecież bowiem tylko o stosowanie doraźnych rozwiązań, które pomagają tylko na krótki czas, ale by trwale zapobiegać tego typu sytuacjom.

 

Oto najczęstsze powody zbyt dużej wilgotności w aucie a co za tym idzie zaparowania szyb. Jednym z nich jest brudny kanał przy podszybiu, którego zadaniem jest odprowadzanie wody. Żeby sprawdzić czy tak jest w naszym przypadku, należy podnieść maskę i zdjąć osłonę. Jeśli widzimy zanieczyszczenia, najlepiej usunąć je za pomocą odkurzacza. Warto też w trakcie tej czynności przyjrzeć się uszczelkom na kablach, które wchodzą do kabiny samochodu. Gdy są one zniszczone, albo guma, z której są wykonane jest sparciała, to wilgoć może swobodniej przenikać do środka. Tak samo będzie gdy listwa przy kanale jest zbyt zużyta, ma na sobie pęknięcia albo jest zbyt luźna.

< wejdz

Wilgoć może też przenikać przez nieszczelne gumowe uszczelnienia drzwi. Na pierwszy rzut oka można zauważyć czy są one poszarpane, popękane, czy zniszczone w inny sposób. Jeśli już jesteśmy przy drzwiach to pamiętajmy, że są w nich tzw. spusty czyli otwory o niewielkiej średnicy, których zadaniem jest odprowadzanie wody. Najczęściej są one w pobliżu blokady drzwi. Przeczyścić je można za pomocą rurki lub słomki.

Jeśli mimo wykonania powyższych zabiegów, szyby nadal często pokrywają się parą, trzeba pamiętać, że woda dostaje się do wnętrza pojazdu również na odzieży osób, które wsiadają do niego z zewnątrz. Następnie wilgoć ta wsiąka w tapicerkę. Czasami warto więc najpierw zdemontować fotele i ściągnąć korki z otworów odpływowych pod nimi, tak by woda spłynęła na zewnątrz. Następnie za pomocą suszarki osuszyć fotele i włączyć specjalny osuszacz powietrza, który można kupić w sklepach motoryzacyjnych. Ostatnią czynnością powinna być wymiana chodników wykonanych z materiału na gumowe.

YouTube Preview Image

Nowe egzaminy na prawo jazdy już w lutym

W lutym następnego roku zaczną obowiązywać zmiany w przepisach związanych z egzaminami na prawo jazdy. Tych zmian będzie wiele i najczęściej ich kierunek jest dobry, choć niektóre mogą sprawić, że egzaminy będą trudniejsze. Chodzi tu głównie o ich część teoretyczną, która dotychczas były najłatwiejszą częścią całego kursu. Wszystko dlatego, że kursanci mają możliwość zapoznania się z pytaniami, które mogą otrzymać na teście. Wprawdzie są one losowo dobierane przez komputer jednak wszystkie otrzymują wcześniej w formie wydruku, lub elektronicznej. Innymi słowy ciągle jeszcze można zdać dzięki nauczeniu się na pamięć prawidłowych odpowiedzi. Nie zawsze więc zdanie egzaminu teoretycznego odpowiada umiejętności płynnego stosowania poznanych przepisów podczas jazdy.

Po zmianach pula pytań będzie liczyła ich 3 tysiące i żadne nie będzie znane zdającemu przed egzaminem. Dodatkowo, raz odpowiedziawszy, nie będzie możliwości zmiany odpowiedzi czy powrotu do wcześniejszego pytania. Dzięki temu test będzie bardziej oddawał warunki drogowe, gdzie nie ma czasu na długie myślenie, a raz podjęta decyzja niesie ze sobą konkretne konsekwencje.

Część instruktorów uważa, że większa liczba pytań to niepotrzebne utrudnienie dając za przykład Stany Zjednoczone gdzie do egzaminu teoretycznej wszyscy uczą się z jednego podręcznika, który jest powszechnie dostępny. Większy nacisk kładzie się za to na egzamin praktyczny, który jest praktycznym sprawdzianem umiejętności i znajomości przepisów. Długość egzaminu teoretycznego po zmianach nie może być większa niż 25 minut. Punktacja za poszczególne pytania będzie różna, zależnie od wagi przepisów, których dane pytanie dotyczy.

 

W okresie między czwartym a ósmym miesiącem po zdobyciu prawa jazdy, każdy nowy kierowca będzie musiał odbyć kurs dodatkowy oraz szkolenie z zakresu bezpieczeństwa. Jeśli w ciągu dwóch lat po zdanym egzaminie popełni on dwa wykroczenia, będzie zmuszony do odbycia kursu reedukacyjnego i przejścia przez badania psychologiczne. Dodatkowo tzw. okres próbny zostanie przedłużony o kolejne dwa lata. Jeśli natomiast w tym czasie dojdzie w sumie do trzech wykroczeń, trzeba będzie zdawać egzamin jeszcze raz.

Uproszczona procedura likwidacji szkód w Warcie

Ostatnio Warta pochwaliła się swoimi wynikami jeśli chodzi o szybkość likwidowania szkód. 24 % spraw tego typu udaje się załatwić przez telefon. Wśród szkód, które klienci zgłaszali z tytułu polis osobowych 70 % zostało likwidowanych w trakcie rozmowy telefonicznej. Tak samo stało się z blisko połową szkód mieszkaniowych i 1/3 szkód korporacyjnych. Coraz więcej jest też szkód, zgłaszanych przez klientów posiadających ubezpieczenia komunikacyjne, które likwiduje się tą drogą. W styczniu było ich 5 % zaś w sierpniu już 16 %.

ubezpieczenia komunikacyjne ocUproszczone procedury likwidacyjne budzą coraz większe zainteresowanie wśród klientów Warty. Kupując ubezpieczenia liczą przecież, że w razie wypadku otrzymają odszkodowanie i chcą by czas między zgłoszeniem szkody a wypłatą świadczenia był jak najkrótszy. Dlatego też ubezpieczyciel zaproponował drogę telefoniczną, niewymagającą żmudnego zbierania dokumentacji. Oczywiście nie każda szkoda może być w ten sposób zlikwidowana. Aktualnie droga ta dotyczy prostych szkód osobowych, komunikacyjnych, mieszkaniowych i korporacyjnych.

Niejednokrotnie wystarcza tylko jedna rozmowa telefoniczna by zapadła decyzja o wypłacie świadczenia. Dzieje się tak dlatego, że w Centrum Alarmowym firmy pracownicy mają w większości uprawnienia do likwidacji szkód i są specjalistami w tej dziedzinie. Jako że każda rozmowa jest nagrywana, jej zapis może zastąpić część dokumentacji, która już nie musi być dostarczona w  postaci pisemnej. Istotne jest również to, że klient może poprosić o czas na zastanowienie się na to, czy zgodzić się na warunki proponowane przez likwidatora podczas rozmowy. W takiej sytuacji pracownik Warty dzwoni do klienta po raz drugi w dogodnym czasie. W przypadku gdy klient nie zgadza się na warunki, gdyż uważa, że świadczenie jest zbyt małe najczęściej musi dosłać dokumentację opisującą szkodę. W takiej sytuacji czas oczekiwania na decyzję o wypłacie świadczenia jest oczywiście dłuższy.

Dzięki wprowadzeniu uproszczonej ścieżki 1/3 odszkodowań wypłacanych przez tego ubezpieczyciela trafia do klienta w ciągu 7 dni po zgłoszeniu szkody co zapewne przekłada się na zadowolenie klientów.

Bezcenne kończyny i nie tylko czyli ubezpieczenia gwiazd

Znani aktorzy, piosenkarze, ludzie mediów określani mianem gwiazd mają różne zwyczaje, które dla przeciętnego człowieka są ekstrawagancją. Jedną z nich jest wykupywanie ubezpieczenia dla poszczególnych części ciała. Jest to zrozumiałe w sytuacji gdy chodzi o te części ciała, dzięki którym celebryci mogą wykonywać swoją pracę, a co za tym idzie są źródłem zarobku dla nich, w niektórych jednak przypadkach można to uznać za wyraz próżności. O zawrót głowy mogą też przyprawić kwoty na jakie owe opiewają.

Bardzo popularne, wśród wielu osób ze wspomnianego środowiska, jest ubezpieczenie swoich nóg, oczywiście chodzi w tym przypadku przede wszystkim o kobiety będące aktorkami i mężczyzn będących piłkarzami. Zacznijmy od tych pierwszych Jamie Lee Curtis wykupiła polisę chroniącą nogi na kwotę 2,8 mln dolarów. Trochę mniejsze ubezpieczenie, bo na 2,3 mln dolarów, posiada Heidi Klum. Kwoty te jednak bledną w porównaniu do polis piłkarzy. Rekordzistą jest Christiano Ronaldo, który posiada ubezpieczenie nóg o wartości 144 mln dolarów. Mniej więcej połowę mniejszą polisę ma David Beckham – 70 mln dolarów. Ale i tych panów przebija Mariah Carey, u której suma ubezpieczenia wynosi 1 mld dolarów.

Po nogach czas na pośladki – tutaj prym wiedzie Jeniffer Lopez, z tym że informacje o kwocie ubezpieczenia w tym przypadku są nieoficjalnie. Jedni mówią, że jest to 27 mln dolarów inni, że 300 mln. Pewne jest tylko, iż kwota jest duża. Wiadomo natomiast, że pośladki Kylie Minogue są według niej samej warte 5 mln dolarów.

Konsekwentnie przesuwamy się coraz wyżej. Biusty niezależnie od tego, czy naturalne, czy silikonowe, również są ubezpieczane przez gwiazdy. Madonna posiada ubezpieczenie piersi o sumie 2 mln dolarów. Przebiła ją mniej znana piosenkarka Dolly Parton, która wykupiła polisę wartą 3,8 mln dolarów.

I w końcu dotarliśmy do twarzy. Julia Roberts ubezpieczyła tą część siebie na 30 mln dolarów zaś Amence Ferreri na 10 mln dolarów.

YouTube Preview Image
Czytają nas
Ankieta Ubezpieczeniowa

Czy Pan/Pani zawarł/aby polisę ubezpieczeniową przez Internet?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...