*/ .recentcomments a{display:inline !important;padding:0 !important;margin:0 !important;}

Archive for the ‘Ubezpieczenia przez internet’ Category

Przyczyny małego zainteresowania ubezpieczeniami ochrony prawnej

Już od kilku miesięcy różne firmy ubezpieczeniowe starają się spopularyzować ubezpieczenia ochrony prawnej w Polsce.

Ostatnio w te działania zaangażowała się również Naczelna Rada Adwokacka podpisując stosowną umowę z Concordią. Również Towarzystwo Ubezpieczeń Ochrony Prawnej D.A.S prowadzi kampanię edukacyjno-informacyjną. Póki co jednak nie widać większego zainteresowania tymi polisami ochrony prawnej.

Taki wniosek można wysnuć z analizy ich sprzedaży w internetowym markecie ubezpieczeniowym Inseco.pl, w którym można je nabyć od 6 miesięcy. Zazwyczaj klienci kupują je, jeśli wchodzą w skład jakiegoś pakietu polis.

Eksperci rynku ubezpieczeniowego zastanawiając się nad przyczyną małego zainteresowania tym produktem stwierdzili, że istnieją trzy główne powody tego stanu rzeczy. Pierwszym z nich jest cena, ubezpieczenia, która wielu osobom wydaje się zbyt wysoka w stosunku do szkodowości. Innymi słowy, mimo że polisa przydaje się do rozwiązywania problemów prawnych w życiu codziennym, to nie zdarzają się one znowu tak często. A składkę za ubezpieczenie opłacać trzeba regularnie. Drugim powodem jest niska świadomość ubezpieczeniowa. Chodzi tu o to, że konsumentom nie przychodzą do głowy sytuacje, w których mogliby takiej polisy potrzebować, a skoro tak, to uznają ją za niepotrzebną, gdy o niej słyszą. To też jest przyczyną, przez którą wiele osób nawet nie wie, że istnieją tego typu ubezpieczenia. Ostatni powód, na który zwracają uwagę analitycy to obawa przed wszelkimi sprawami związanymi z sądem i przepisami prawa. Można tu mówić o pewnym myśleniu życzeniowym – na zasadzie chęci uniknięcia potencjalnych problemów przez niemyślenie o tym, że mogą się zdarzyć.

Przedstawiciel firmy Blue Media, do której należy wspomniany market ubezpieczeniowy twierdzi, że dla większości klientów czynnikiem zniechęcającym do zakupu jest cena, choć przecież jest ona dużo mniejsza niż np. Sfinansowanie z własnej kieszeni usług adwokata. Roczna składka za podstawowe ubezpieczenie to ok. 250 zł. Natomiast dwa razy tyle trzeba zapłacić jeśli chcemy objąć ochroną całą rodzinę oraz sytuacje związane z użytkowaniem auta i mieszkania.

Mniej osób decyduje się na zmiany OFE

Listopad dla Otwartych Funduszy Emerytalnych to ostatni miesiąc, w którym odbyła się sesja transferowa przed wejściem w życie zakazu akwizycji na rzecz zmiany funduszu.

W sesji tej 130,6 tys. Osób zdecydowało się na zmianę Funduszu, który będzie dbał o ich ubezpieczenia emerytalne. Oznacza to, że zmianę dokonało o 2,8 tys. osób więcej niż w sesji, która odbyła się trzy miesiące wcześniej. Patrząc jednak na cały rok 2011 można stwierdzić, że zmiany funduszu dokonało 5 % mniej klientów niż w roku ubiegłym. Zrobiło to bowiem 573 tys. osób.

Mniejsza liczba transferów jest związana ze zmniejszeniem liczby sprzedawców zatrudnionych przez Fundusze, jak również innym sposobem wynagrodzenia oraz tym, że Powszechne Towarzystwa Emerytalne wypowiedziały część umów akwizycyjnych. Do tych zmian przyczyniła się zapowiedź wprowadzenia wspomnianego zakazu akwizycji.

Bilans rezygnacji dotychczasowych i przejścia nowych był dodatni dla 6 OFE. Tak samo jak w sierpniu, również teraz najwięcej zyskały fundusze Aegon OFE oraz  PKO BP Bankowy OFE. Pierwszy z nich pozyskał 19,6 tys. Klientów a drugi 10,5 tys. Za nimi uplasował się Amplico OFE z 7,6 tys. nowych konsumentów. Dodatnie wyniki uzyskały również kolejno Generali OFE, do którego przy6było 4,2 tys. Członków, Axa OFE, które zyskało 3,7 tys. klientów i Warta OFE z 700 dodatkowymi osobami.

Na samym końcu znów wylądowały największe fundusze. Aviva OFE stracił per saldo 20,1 tys. konsumentów a INNG OFE  8,2 tys. członków. Niespodzianką jest wynik Nordea OFE, który pierwszy raz od trzech lat uzyskał ujemny bilans. Stracił on bowiem 7,4 tys. osób, mimo że w sierpniu plasował się w czołówce funduszy, które uzyskały wynik dodatni.

W roku 2012 na mocy zakazu akwizycji jedynym sposobem zmiany OFE będzie wypełnienie odpowiedniego formularza i przesłanie go drogą pocztową do funduszu. Zapewne to wpłynie jeszcze bardziej na zmniejszenie liczby transferów w ramach OFE. Dotychczas bowiem wyglądało to w ten sposób, że do klienta dzwonił agent, proponował mu spotkanie, w trakcie którego załatwiano wszystkie niezbędne formalności.

Lekarze mają problemy z dodatkowym ubezpieczeniem

Firmy ubezpieczeniowe sprzedające ubezpieczenia lekarzom zdają sobie sprawę, że ci którzy biorą na siebie zbyt wiele obowiązków stanowią większe zagrożenie dla pacjentów, a co za tym idzie ubezpieczyciele w ich przypadku ponoszą większe ryzyko. Dlatego też niektórzy lekarze mogą mieć problem z wykupieniem polisy OC z tytułu wykonywanego zawodu.

Taka sytuacja spotkała ostatnio lekarza z Rudy Śląskiej, który pracuje na etacie w szpitalu i na kontrakcie na izbie przyjęć. Gdy stwierdził, że chce kupić dodatkowe ubezpieczenie OC, by uniknąć potencjalnych konsekwencji finansowych w przypadku popełnienia jakiegoś błędu medycznego, wszystkie towarzystwa ubezpieczeniowe, z którymi rozmawiał stwierdziły, że nie sprzedadzą mu polisy z uwagi na to, że pracuje więcej niż przewidują normy. Według nich tak długa praca w ciągu dnia zwiększa prawdopodobieństwo popełnienia wspomnianego błędu.

Jeden z radców prawnych zajmujących się głównie procesami o odszkodowania z tytułu błędów lekarzy stwierdziła, że zachowanie ubezpieczycieli w tej kwestii jest zrozumiałe. Na izbie przyjęć bowiem zdarzają się dość poważne błędy, kończące się poważnym i trwały uszczerbkiem na zdrowiu pacjentów, to z kolei wiązać się może z koniecznością wypłaty nie tylko jednorazowego świadczenia, ale i długotrwałej, czasem i dożywotniej renty. Z drugiej strony zrozumiałe jest też zachowanie lekarzy, którzy wykupują ubezpieczenia dodatkowe na własną rękę. Jak się bowiem okazuje obowiązkowe polisy, które lekarze muszą wykupić, mają na tyle niskie limity ochrony, że nie zawsze wystarczają na opłacenie zasądzonego odszkodowania. Póki co rekord, jeśli chodzi o wysokość zadośćuczynienia, które ustalił sąd, to ponad 1 mln zł.

Przepisy, które regulują mówią, że towarzystwo ubezpieczeniowe nie może odmówić sprzedaży konkretnych polis, których od lekarzy i innych osób wymaga ustawa. Tak więc anestezjolodzy, położnicy, ortopedzi i chirurdzy muszą się zaopatrzyć w polisę, na kwotę 100 tys. euro, dentyści na kwotę 50 tys. euro, a lekarze pozostałych specjalności na kwotę 25 tys. euro. Jeśli odszkodowanie jest większe niż suma ubezpieczenia, lekarz dopłaca brajlującą kwotę z własnych środków.

Ubezpiecz nagrobki bliskich i cos dla humoru :)

Listopad to czas kiedy wielu z nas w szczególny sposób pamięta o grobach swoich bliskich. Niemniej nawet jeśli ktoś stara się utrzymać je w należytym stanie przez cały rok, to i tak nie uchroni grobów przed zdarzeniami losowymi, które mogą je mocno uszkodzić. Chodzi tu zarówno o czynniki atmosferyczne, jak i działania osób trzecich – kradzieże i dewastacje. W takich sytuacjach koszty przywrócenia nagrobków do stanu pierwotnego mogą być znaczne. Można się jednak ustrzec przed takimi wydatkami, wykupując ubezpieczenie nagrobka.  Firmy ubezpieczeniowe zazwyczaj sprzedają tego typu polisy jako opcję dodatkową do ubezpieczenia mieszkania. Standardowy czas trwania umowy to 12 miesięcy. Ochrona ubezpieczeniowa obejmuje uszkodzenia nagrobków wskutek działania czynników atmosferycznych, bądź zniszczenia w wyniku wandalizmu. Większość polis obejmuje również sytuacje, gdy jakieś elementy nagrobka zostaną skradzione, po dwa runkiem, że były one przymocowane w sposób stały do całości.

Ubezpieczenie nagrobków oferują takie firmy ubezpieczeniowe jak  Signal Iduna,  Allianz oraz Warta i PZU.

Wysokość składki bywa różna, jednak zazwyczaj jest to kwota stanowiąca od 1 do 2 % wartości danego nagrobka. Jednak na jej wysokość mają wpływ również inne czynniki. Są nimi: miejsce, w którym grobowiec się znajduje oraz zakres ochrony. Dlatego też wysokość składki ubezpieczeniowej za polisę chroniącą nagrobek warty 5 tys. zł, może wahać się od 50 do 100 zł za rok.

Firmy ubezpieczeniowe zazwyczaj ustalają limity wartości szkód, od których ponoszą odpowiedzialność za szkody. Innymi słowy za niewielkie szkody odszkodowania możemy nie otrzymać. Świadczenia nie dostaniemy też jeśli nagrobek zostanie uszkodzony w wyniku działalności różnych firm kamieniarskich, podmiotów zarządzających cmentarzami czy przedsiębiorstw pogrzebowych. Niektóre ubezpieczenia (zazwyczaj te najtańsze) nie uwzględniają uszkodzeń spowodowanych przez palące się znicze czy świece albo też osuwanie się ziemi. Czasami ochrona nie dotyczy również elementów trwale przymocowanych do nagrobka.

Przy lekturze warunków ubezpieczenia warto zwrócić uwagę na te kwestie jak również na termin, w którym szkoda powinna zostać zgłoszona, oraz rodzaj wymaganej dokumentacji.

YouTube Preview Image

Co dalej z ubezpieczeniami emerytalnymi?

Ubezpieczenia emerytalne w Polsce prowokują do dyskusji osoby reprezentujące różne środowiska. Wszyscy są zgodni co do tego, że konieczne są zmiany – problem pojawia się gdy trzeba przejść do szczegółów. Tak też jest w przypadku rozmów między przedstawicielami rządu, pracodawców i związków zawodowych.

Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych już wcześniej przedstawiło swoje propozycje dotyczące działania OFE. Według szefa Porozumienia Szymona Guza kwestią kluczową jest uniemożliwienie niektórym unikania płacenia składek na ubezpieczenia emerytalne. Według niego niezależnie od tego czy ktoś pracuje na umowę o pracę, czy o dzieło albo też jest samozatrudniony, powinny go obowiązywać te same zasady odprowadzania składek.

W odpowiedzi na te postulaty rząd, póki co, wysunął propozycję, by składki na odprowadzały również osoby pracujące na umowę o dzieło, w sytuacji gdy jest to ich jedyne źródło zarobku. Michał Boni mówił o tym przy omawianiu zjawiska tzw. umów śmieciowych i umów o dzieło. Chodziło o to, by zmniejszyć ich liczbę na rynku pracy, co miałoby poprawić sytuację, jeśli chodzi o stabilność zatrudnienia, szczególnie ludzi młodych.

Państwowe ubezpieczenia emerytalneWedług Jeremiego Mordasewicza z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, gdyby rozwiązanie proponowane przez Ministra Boniego weszło w życie, zwiększyłoby koszty tego typu pracy średnio o 30 %. Uważa jednak, że warto te koszty ponieść pod warunkiem, że wprowadzenie tej zasady będzie częścią składową całego pakietu, zmierzającego do upowszechniania systemu, w którym funkcjonują ubezpieczenia społeczne. Jego zdaniem ujednolicenie zasad płacenia składek powinno dotyczyć również osób, które pracują w takich branżach jak górnictwo, służby mundurowe i rolnictwo.

Różnice między stronami debaty pojawiają się w kwestii wieku emerytalnego. Pracodawcy chcieliby, żeby powoli się on obniżał, związki zawodowe chcą, by powiązać go ze stażem pracy.

Póki co rząd ma przed sobą sprawę dużo pilniejszą – chodzi o ubezpieczenia zdrowotne rolników. Polskie Stronnictwo Ludowe ma własne propozycje, z kolei Minister Boni pracuje nad własnymi. Według jednego z możliwych wariantów, które przygotowuje składka na to ubezpieczenie powinna wynosić 9 % od osiąganych dochodów. Według Premiera Pawlaka ostateczna decyzja w tej sprawie powinna zapaść po uzgodnieniach między koalicjantami.

 

Zainteresowanie redukcją punktów karnych coraz większe

Wprawdzie sposób redukowania punktów karnych ma ulec zmianie, jednak dopiero w styczniu 2013 roku. Tymczasem już teraz część wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego przeżywa swoisty najazd kierowców, którzy chcą zredukować swoje punkty nim wejdą w życie nowe przepisy. Tak jest np. w łódzkim ośrodku, gdzie kursy przeprowadza się dwa razy w ciągu miesiąca a w każdej grupie jest 30 uczestników.

W Białymstoku również jest sporo chętnych, niemniej przedstawiciele ośrodka mówią, że zawsze tak się dzieje jesienią. W okresie letnim zdarza się bowiem więcej wykroczeń i skutkiem tego jest właśnie zwiększone zainteresowanie kursami redukującymi punkty karne.

Ubezpieczenie komunikacyjne / więcej…

Żeby być uczciwym trzeba przyznać, że w niektórych ośrodkach jak np. w Warszawie zainteresowanie uczestnictwem w kursach zmniejszyło się ostatnio, w innych jak np. w Gdańsku zainteresowanie utrzymuje się na stałym poziomie.

Czas trwania zajęć to 6 godzin. Za udział w nich trzeba zapłacić od 280 do 350 zł. W trakcie jednego szkolenia można pozbyć się 6 punktów, niemniej istnieje limit kursów – jeden na 6 miesięcy. Zajęcia są podzielone na dwie części. Pierwszą prowadzi psycholog a drugą policjanci pracujący w wydziale ruchu drogowego. W tej drugiej części prowadzone są rozmowy dotyczące różnego typu wykroczeń.

punkty karne

Nowe zasady, które zaczną obowiązywać od roku 2013 wprowadzą kilka zmian. Gdy kierowca nazbiera 24 punkty, wówczas nie będzie miał odebranego prawa jazdy, lecz otrzyma skierowanie na kurs reedukacyjny, który będzie kosztował 500 zł i trwał przez jeden dzień. Zajęcia będą miały formę wykładową i warsztatową. Po zakończeniu kursu punkty zostaną zredukowane, jednak kierowca znajdzie się pod nadzorem. Jeśli przez 5 lat od kursu znów uzyska 24 punkty karne, wówczas zostanie mu cofnięte prawo jazdy. Zwiększona dotkliwość nowych przepisów ma zniechęcić do notorycznego łamania przepisów drogowych. Dziś bowiem jak mówią osoby prowadzące kursy bywa i tak, ze pojawiają się na nich stali bywalcy, których treści przekazywane podczas szkolenia nie przekonały do zmiany nawyków.

 

Prawnicy i rzeczoznawcy dla poszkodowanych – nowa inicjatywa Rzecznika Ubezpieczonych

Ubezpieczenia w oczach PolakówRzecznik ubezpieczonych wystąpił z kolejną inicjatywą, której celem jest obrona interesów poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych. Zwrócił się on z wnioskiem do Sądu Najwyższego, by ten rozstrzygnął czy koszty wynagrodzenia dla prawnika czy rzeczoznawcy, którzy pomagają poszkodowanemu w uzyskaniu wyższego odszkodowania powinny być finansowane z kieszeni rzeczonego, czy też powinna za to zapłacić firma, w której sprawca wypadku wykupił OC.

Według statystyk policji, średnio w ciągu roku w wypadkach komunikacyjnych 50 tys. osób doznaje jakichś obrażeń, a kilkaset tysięcy bierze udział w kolizjach, które wiążą się z koniecznością naprawy samochodów.

Coraz więcej osób, które doznały uszczerbku na zdrowiu domaga się od ubezpieczycieli, by ci pokryli wspomniane koszty wynagrodzeń różnego typu specjalistów wynajętych do prowadzenia sprawy o odszkodowanie. Aktualnie bowiem nie ma przepisów, które jasno stwierdzałyby kto te koszty ponosić powinien, przed tym nim sprawa znajdzie się w sądzie. Ubezpieczyciele nie zgadzają się na zwracanie poszkodowanym tych pieniędzy tłumacząc, że to czy skorzystają z pomocy prawnika, czy rzeczoznawcy, jest ich indywidualną decyzją i skoro ją podejmują, to powinni ją sfinansować z własnych środków.

Prawnicy z biura Rzecznika Ubezpieczonych zbadali orzecznictwo sądów w takich sprawach  i stwierdzili, że w około połowie przypadków sądy zasądziły zwrot kosztów dla poszkodowanych. To spowodowało skierowanie wniosku do Sądu Najwyższego, który pozwoli ostatecznie rozstrzygnąć tą kwestię. Warto zaznaczyć, że w krajach Europy Zachodniej taka praktyka jest czymś normalnym, dlatego też jako pierwsi o zwroty kosztów usług prawników i rzeczoznawców zaczęli w naszym kraju występować cudzoziemcy poszkodowani w wypadkach spowodowanych przez obywateli naszego kraju.

Polskie towarzystwa ubezpieczeniowe są niechętne takim zwrotom. Dla nich udział specjalistów w postępowaniu odszkodowawczym to dodatkowe koszty związane nie tylko z ich wynagrodzeniem, ale również bardzo często z koniecznością wypłaty wyższego odszkodowania. Według Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego jeśli poszkodowanego reprezentuje prawnik, to może to zaowocować koniecznością wypłaty przez ubezpieczyciela nawet dwukrotnie większego świadczenia.

W pytaniu Rzecznika chodziło o OC komunikacyjne, zapewne jednak orzeczenie Sądu Najwyższego będzie dotyczyć wszystkich osób, które zostały poszkodowane przez działania osób pracujących w zawodach, w których wymagane jest obowiązkowe ubezpieczenie OC.

Bezcenne kończyny i nie tylko czyli ubezpieczenia gwiazd

Znani aktorzy, piosenkarze, ludzie mediów określani mianem gwiazd mają różne zwyczaje, które dla przeciętnego człowieka są ekstrawagancją. Jedną z nich jest wykupywanie ubezpieczenia dla poszczególnych części ciała. Jest to zrozumiałe w sytuacji gdy chodzi o te części ciała, dzięki którym celebryci mogą wykonywać swoją pracę, a co za tym idzie są źródłem zarobku dla nich, w niektórych jednak przypadkach można to uznać za wyraz próżności. O zawrót głowy mogą też przyprawić kwoty na jakie owe opiewają.

Bardzo popularne, wśród wielu osób ze wspomnianego środowiska, jest ubezpieczenie swoich nóg, oczywiście chodzi w tym przypadku przede wszystkim o kobiety będące aktorkami i mężczyzn będących piłkarzami. Zacznijmy od tych pierwszych Jamie Lee Curtis wykupiła polisę chroniącą nogi na kwotę 2,8 mln dolarów. Trochę mniejsze ubezpieczenie, bo na 2,3 mln dolarów, posiada Heidi Klum. Kwoty te jednak bledną w porównaniu do polis piłkarzy. Rekordzistą jest Christiano Ronaldo, który posiada ubezpieczenie nóg o wartości 144 mln dolarów. Mniej więcej połowę mniejszą polisę ma David Beckham – 70 mln dolarów. Ale i tych panów przebija Mariah Carey, u której suma ubezpieczenia wynosi 1 mld dolarów.

Po nogach czas na pośladki – tutaj prym wiedzie Jeniffer Lopez, z tym że informacje o kwocie ubezpieczenia w tym przypadku są nieoficjalnie. Jedni mówią, że jest to 27 mln dolarów inni, że 300 mln. Pewne jest tylko, iż kwota jest duża. Wiadomo natomiast, że pośladki Kylie Minogue są według niej samej warte 5 mln dolarów.

Konsekwentnie przesuwamy się coraz wyżej. Biusty niezależnie od tego, czy naturalne, czy silikonowe, również są ubezpieczane przez gwiazdy. Madonna posiada ubezpieczenie piersi o sumie 2 mln dolarów. Przebiła ją mniej znana piosenkarka Dolly Parton, która wykupiła polisę wartą 3,8 mln dolarów.

I w końcu dotarliśmy do twarzy. Julia Roberts ubezpieczyła tą część siebie na 30 mln dolarów zaś Amence Ferreri na 10 mln dolarów.

YouTube Preview Image

Plany oszczędności w ubezpieczeniach społecznych

Zarówno Zakład Ubezpieczeń Społecznych jak i Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego zachęcają ubezpieczone w nich osoby do zakładania rachunków bankowych, tak by świadczenia rentowe czy emerytalne mogły być przelewane bezpośrednio na nie, zamiast dostarczania gotówki pocztą. Starsi ludzie niechętnie jednak dostosowują się do nowych zaleceń. Dodatkowo w coraz większej liczbie gmin trzeba się przyzwyczaić do kolejnej zmiany – pieniądze przynoszą pracownicy firmy In Post a nie listonosze Poczty Polskiej jak było dotychczas.

 ubezpieczenie spoleczne < wiecej

Resort Finansów chciałby, żeby w okresie od 2 do3 lat udało się osiągnąć stan, w którym 75 % świadczeń rentowych i emerytalnych wpłacana będzie właśnie na konta. O tych zamorzeniach za pomocą pism wysłanych do ubezpieczonych poinformowały obie wspomniane instytucje. Aktualnie więcej niż połowa uprawnionych do tych świadczeń, odbiera je w postaci gotówki dostarczanej przez listonoszy.

Mimo niechęci starszych osób i argumentacji, że w niektórych miejscowościach nie ma bankomatów, działania te mają mocne podłoże finansowe. W ciągu roku wysyłanie pocztą świadczeń kosztuje ZUS 300 mln zł, gdyby te same świadczenia przelewać na rachunki koszt wyniósłby 30 mln zł. Również KRUS mogłoby sporo zaoszczędzić bo aktualnie aż 75 % świadczeń wypłaca za pośrednictwem poczty.

Ani ZUS ani KRUS nie mogą jednak na nikogo nałożyć obowiązku założenia konta, więc prawdopodobnie część świadczeń i tak będzie przesyłana w formie gotówkowej, tyle że coraz częściej poczta przegrywa ze wspomnianym na początku In postem. Przykładowo w 46 gminach na Pomorzu już w październiku ta firma będzie przekazywała świadczenia z KRUS. Oczywiście na świadczeniobiorców zmiana ta nie będzie miała żadnego wpływu.

Poczta Polska nie rezygnuje jednak i w ramach konkurencji chce zaproponować konsumentom możliwość założenia darmowego konta pocztowego, dzięki czemu każdy jego posiadacz będzie mógł otrzymywać również bezpłatnie pieniądze do swojego domu. Widać więc, że plany oszczędności, które chce realizować ZUS i KRUS, wpływają nie tylko na świadczeniobiorców ale również wzmagają konkurencję na rynku pocztowym.

Ubezpieczenie kredytu chroni bank nie ciebie

ubezpieczenia dolaczane do kartMimo tego, że przy zaciąganiu kredytu hipotecznego musimy wykupić przynajmniej jedno ubezpieczenie, a w niektórych przypadkach więcej, to trzeba pamiętać, że te ubezpieczenia nie maja chronić nas ale bank. Tymczasem, niektórzy konsumenci budują na fakcie kupna tych polis swoje złudne poczucie bezpieczeństwa finansowego. W przypadku polis, które bank wymaga od kredytobiorców, to bank a nie klient jest podmiotem uprawnionym do występowanie o odszkodowanie. Oczywiście nie musi to robić, tak samo nie musi też wchodzić na drogę sądową jeśli ubezpieczyciel odmówi wypłaty świadczenia. Dlaczego piszę, że nie musi? No bo czasami mniej czasochłonne i kosztowne jest ściągnięcie zaległych należności ok klienta, mimo że ma on problemy z regularnymi spłatami. Tym bardziej, że zabezpieczeniem kredytu jest kredytowana nieruchomość, którą w razie potrzeby bank może sprzedać.

Zobrazujmy to przykładem z życia, który wprawdzie nie wiąże się z kredytem hipotecznym ale zasada działania jest ta sama. Pewne małżeństwo w roku 2008 wzięło kredyt konsolidacyjny na kwotę 130 tys. zł.. Warunkiem jego otrzymania było ubezpieczenie na życie, które oboje małżonków wykupiło wpłacając składkę w wysokości 4,7 tys. zł za pięć lat z góry. Jako zabezpieczenie kredytu posłużyła hipoteka posiadanego przez nich mieszkania. 8 miesięcy po zaciągnięciu kredytu zmarł mąż, żona sądziła, iż w tej sytuacji odszkodowanie z ubezpieczenia zostanie przeznaczone na spłatę kredytu tak bowiem wyjaśniła jej konieczność wykupienia ubezpieczenia pracownica banku. Ubezpieczyciel jednak wydał decyzję odmowną i nie wypłacił odszkodowania. Powodem było stwierdzenie przez lekarza współpracującego z firmą, że ubezpieczony ukrył fakt iż miał chore serce. Według żony mąż raz tylko był w szpitalu i generalnie nie chorował zaś powodem zgonu była sepsa co wykazała zlecona sekcja zwłok. Posiada ona niezbędną dokumentację medyczną, która potwierdza to co mówi, niestety nie ma możliwości odwołania się od orzeczenia towarzystwa ubezpieczeniowego bo uprawniony do tego jest jedynie bank i nie zgodził się na przyznanie swojej klientce praw do tego typu działań. Teraz kobieta nie jest w stanie samodzielnie spłacać zaciągniętych wcześniej zobowiązań. Bank póki co czeka na zakończenie postępowania spadkowego, tyle tylko, że jedynym spadkiem kobiety jest mieszkanie, w którym mieszka, a które jest zabezpieczeniem kredytu.

 

Ten przypadek nie jest odosobniony. Banki po prostu wiedzą co w takich sytuacjach jest dla nich łatwiejsze i takie rozwiązania wybierają. Często chodzi właśnie o blokowanie przez bank możliwości odwołania się albo też nie występowanie o odszkodowanie.

Oto kolejny przykład – tym razem z jednej ze skarg, które trafiły do Rzecznika. Po śmierci kredytobiorcy, który wcześniej wykupił odpowiednie ubezpieczenie bank zażądał by spłatę zobowiązań przejęli spadkobiercy. Gdy otrzymali wezwanie do uregulowania długu zapłacili żądaną kwotę, później jednak zwrócili się z pytaniem do Rzecznika czy kredyt posiadał ubezpieczenie. Dowiedzieli się, że polisa była wykupiona, tyle tylko, że bank nie podjął żadnych kroków w celu uzyskania odszkodowania od firmy ubezpieczeniowej.

 

Dzięki takiemu postępowaniu banki nie ponoszą takich kosztów jak w sytuacjach gdyby w razie odmowy wypłaty odszkodowania z ubezpieczenia trzeba było pozwać ubezpieczyciela do sądu. Wystąpienie do spadkobierców jest dużo tańsze i prostsze. Jest też powód, o którym się raczej nie mówi a mianowicie fakt, że to co kredytobiorcy płacą jako składkę na ubezpieczenie w rzeczywistości tylko w części nią jest i ta część trafia do ubezpieczyciela. Pozostała kwota to ukryta przez bank opłata z tytułu udzielenia kredytu. Zazwyczaj ubezpieczyciel dostaje 10 % a bank 90 %. Kwota dla banku zmniejsza się wraz ze wzrostem jego szkodowości w oczach firmy ubezpieczeniowej. Innymi słowy im więcej odszkodowań otrzymuje tym jest ona mniejsza.  Tak więc jak widać jest to kolejny powód, dla którego bankom nie opłaca się korzystania z wykupionych przez klientów ubezpieczeń. Niestety działania te są zgodne z obowiązującymi przepisami prawa.

Czytają nas
Ankieta Ubezpieczeniowa

Jaki zakup ubezpieczenia wybrałby Pan/Pani przez internet?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...