*/ .recentcomments a{display:inline !important;padding:0 !important;margin:0 !important;}

Archive for the ‘Polisa Podatkowa’ Category

Przyczyny małego zainteresowania ubezpieczeniami ochrony prawnej

Już od kilku miesięcy różne firmy ubezpieczeniowe starają się spopularyzować ubezpieczenia ochrony prawnej w Polsce.

Ostatnio w te działania zaangażowała się również Naczelna Rada Adwokacka podpisując stosowną umowę z Concordią. Również Towarzystwo Ubezpieczeń Ochrony Prawnej D.A.S prowadzi kampanię edukacyjno-informacyjną. Póki co jednak nie widać większego zainteresowania tymi polisami ochrony prawnej.

Taki wniosek można wysnuć z analizy ich sprzedaży w internetowym markecie ubezpieczeniowym Inseco.pl, w którym można je nabyć od 6 miesięcy. Zazwyczaj klienci kupują je, jeśli wchodzą w skład jakiegoś pakietu polis.

Eksperci rynku ubezpieczeniowego zastanawiając się nad przyczyną małego zainteresowania tym produktem stwierdzili, że istnieją trzy główne powody tego stanu rzeczy. Pierwszym z nich jest cena, ubezpieczenia, która wielu osobom wydaje się zbyt wysoka w stosunku do szkodowości. Innymi słowy, mimo że polisa przydaje się do rozwiązywania problemów prawnych w życiu codziennym, to nie zdarzają się one znowu tak często. A składkę za ubezpieczenie opłacać trzeba regularnie. Drugim powodem jest niska świadomość ubezpieczeniowa. Chodzi tu o to, że konsumentom nie przychodzą do głowy sytuacje, w których mogliby takiej polisy potrzebować, a skoro tak, to uznają ją za niepotrzebną, gdy o niej słyszą. To też jest przyczyną, przez którą wiele osób nawet nie wie, że istnieją tego typu ubezpieczenia. Ostatni powód, na który zwracają uwagę analitycy to obawa przed wszelkimi sprawami związanymi z sądem i przepisami prawa. Można tu mówić o pewnym myśleniu życzeniowym – na zasadzie chęci uniknięcia potencjalnych problemów przez niemyślenie o tym, że mogą się zdarzyć.

Przedstawiciel firmy Blue Media, do której należy wspomniany market ubezpieczeniowy twierdzi, że dla większości klientów czynnikiem zniechęcającym do zakupu jest cena, choć przecież jest ona dużo mniejsza niż np. Sfinansowanie z własnej kieszeni usług adwokata. Roczna składka za podstawowe ubezpieczenie to ok. 250 zł. Natomiast dwa razy tyle trzeba zapłacić jeśli chcemy objąć ochroną całą rodzinę oraz sytuacje związane z użytkowaniem auta i mieszkania.

Ubezpiecz nagrobki bliskich i cos dla humoru :)

Listopad to czas kiedy wielu z nas w szczególny sposób pamięta o grobach swoich bliskich. Niemniej nawet jeśli ktoś stara się utrzymać je w należytym stanie przez cały rok, to i tak nie uchroni grobów przed zdarzeniami losowymi, które mogą je mocno uszkodzić. Chodzi tu zarówno o czynniki atmosferyczne, jak i działania osób trzecich – kradzieże i dewastacje. W takich sytuacjach koszty przywrócenia nagrobków do stanu pierwotnego mogą być znaczne. Można się jednak ustrzec przed takimi wydatkami, wykupując ubezpieczenie nagrobka.  Firmy ubezpieczeniowe zazwyczaj sprzedają tego typu polisy jako opcję dodatkową do ubezpieczenia mieszkania. Standardowy czas trwania umowy to 12 miesięcy. Ochrona ubezpieczeniowa obejmuje uszkodzenia nagrobków wskutek działania czynników atmosferycznych, bądź zniszczenia w wyniku wandalizmu. Większość polis obejmuje również sytuacje, gdy jakieś elementy nagrobka zostaną skradzione, po dwa runkiem, że były one przymocowane w sposób stały do całości.

Ubezpieczenie nagrobków oferują takie firmy ubezpieczeniowe jak  Signal Iduna,  Allianz oraz Warta i PZU.

Wysokość składki bywa różna, jednak zazwyczaj jest to kwota stanowiąca od 1 do 2 % wartości danego nagrobka. Jednak na jej wysokość mają wpływ również inne czynniki. Są nimi: miejsce, w którym grobowiec się znajduje oraz zakres ochrony. Dlatego też wysokość składki ubezpieczeniowej za polisę chroniącą nagrobek warty 5 tys. zł, może wahać się od 50 do 100 zł za rok.

Firmy ubezpieczeniowe zazwyczaj ustalają limity wartości szkód, od których ponoszą odpowiedzialność za szkody. Innymi słowy za niewielkie szkody odszkodowania możemy nie otrzymać. Świadczenia nie dostaniemy też jeśli nagrobek zostanie uszkodzony w wyniku działalności różnych firm kamieniarskich, podmiotów zarządzających cmentarzami czy przedsiębiorstw pogrzebowych. Niektóre ubezpieczenia (zazwyczaj te najtańsze) nie uwzględniają uszkodzeń spowodowanych przez palące się znicze czy świece albo też osuwanie się ziemi. Czasami ochrona nie dotyczy również elementów trwale przymocowanych do nagrobka.

Przy lekturze warunków ubezpieczenia warto zwrócić uwagę na te kwestie jak również na termin, w którym szkoda powinna zostać zgłoszona, oraz rodzaj wymaganej dokumentacji.

YouTube Preview Image

Polacy oceniają służbę zdrowia

Począwszy od roku 2006, corocznie firma Europ Assistance przeprowadza badanie o nazwie Health Barometer obejmujące 9 państw europejskich oraz Stany Zjednoczone. Polska uczestniczy w nim od 2009 roku. Tegoroczne wyniki wskazują na to, ze nasi obywatele źle oceniają publiczną służbę zdrowia. Otrzymała ona ocenę 2,9 pkt na 10 możliwych. Drugi ważny wniosek to to, że kryzys ekonomiczny wpłynął na rezygnację z dodatkowych wydatków na usługi medyczne. Zrezygnowało z nich 36 % respondentów.

Zacznijmy jednak od początku. Omawiane badanie zostało przeprowadzone na 5,5 tys. mieszkańców Czech, Polski, Hiszpanii, Austrii, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Szwecji i Stanów Zjednoczonych. Okazuje się, że najbardziej zadowoleni ze swojej służby zdrowia są Austriacy, którzy ocenili ją na 6,2 pkt. Tuż za nimi są mieszkańcy Wielkiej Brytanii, którzy swojemu systemowi opieki zdrowotnej dali 5,6 pkt. Respondenci z Hiszpanii swoją służbę zdrowia ocenili na 5,4 pkt.

Jeśli chodzi o Polaków to 35 % badanych uważa, że publiczna służba zdrowia jest zła, 47 % określiło ją jako przeciętna, 16 % uznało, że jest dobra a 1 %, że bardzo dobra. Co ciekawe, Polska to jedyny kraj, który nie uzyskał w tej kategorii ani jednej oceny, określającej służbę zdrowia jako „doskonałą”. 76 % respondentów z naszego kraju stwierdziło, że w Polsce nie jest zapewniony równy dostęp doświadczeń medycznych. Zaś 88 % boi się, że czas potrzebny na uzyskanie owych świadczeń będzie coraz dłuższy. Zapewne chodziło tu głównie o czekanie na wizytę u specjalisty albo też na niektóre operacje i zabiegi.

Respondenci mieli też pytanie dotyczące ich zdania na temat polepszenia stanu służby zdrowia. 30 % badanych z Polski uznało, że najlepszym środkiem do tego są prywatne ubezpieczenia, zapewniające pełną lub częściową opiekę medyczną, a dokładniej wzrost ich liczby.  23 % uznało, że powinno podnieść się podatki lub wprowadzić obowiązkowe dopłaty do służby zdrowia. 18 % stwierdziło, ze rozwiązaniem byłoby wprowadzenie częściowych opłat za niektóre usługi medyczne. Najczęściej wskazywanym rozwiązaniem przez respondentów z USA, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Szwecji i Francji był wzrost podatków.

Przejdźmy teraz do wspomnianego wcześniej kryzysu gospodarczego i jego wpływu na wydatki zdrowotne. 36 % Polaków biorących udział w badaniu stwierdziło, że w ciągu ostatniego roku byli zmuszeni do zrezygnowania z wydatków na świadczenia medyczne, z uwagi na zły stan domowego budżetu. Porównując to do roku 2009, można stwierdzić, ze rezygnujących jest o 23 % więcej. Wśród Francuzów do takiego kroku musiało posunąć się 29 % badanych, a wśród Amerykanów – 25 %.

Nasi obywatel decydowali się na rezygnację przede wszystkim ze świadczeń dentystycznych i okulistycznych – 18 % oraz z kupna leków przepisanych przez lekarzy – 16 %. 13 % zrezygnowało z wydatków na podstawową opiekę medyczną a 11 % z kosztownych zabiegów i badań.

Okazało się też, że 72 % polskich respondentów, w sytuacji gdy konieczna byłaby u nich operacja, wolałoby, by odbyła się ona w dużym specjalistycznym szpitalu, nie zaś w tym, który znajduje się w okolicy ich miejsca zamieszkania. W innych państwach tę opcję wybierało od 44 do 65 % badanych.

85 % polskich respondentów stwierdziło, że system udzielania pomocy osobom niesamodzielnym i starszym, który funkcjonuje w naszym kraju jest zły lub też przeciętny. I znów tylko w Polsce nikt nie zaznaczył oceny „doskonały”. 88 % badanych negatywnie oceniło też działania podejmowane przez rząd mające pomóc tym, którzy wymagają opieki.

Lepiej wypadamy w pytaniu dotyczącym badań kontrolnych w okresie ostatnich 5 lat. 21 % polskich respondentów nie miało takich badań, 35 % skorzystało z nich na własne życzenie zaś 44 % otrzymało skierowanie na nie. Ten ostatni wskaźnik jest najwyższy w porównaniu z respondentami z innych krajów.

Pytani o długoterminowe programy profilaktyczne wiążące się z wykonywanym zawodem, 77 % zaznaczyło, że istnieje zapotrzebowanie na programy pomagające w radzeniu sobie z bólami kręgosłupa, 65 % wskazało na te dotyczące zwalczania stresu, 65 % chciałoby korzystać z programów wykrywających ciężkie schorzenia a 40 % z tych, które chroniłyby przed otyłością.

YouTube Preview Image

Branża budowlana coraz częściej się ubezpiecza

Dynamika rozwoju branży budowlanej w Polsce zmniejsza się coraz bardziej i to szybciej niż się tego spodziewano. W związku z tym, również coraz więcej podmiotów chce się zabezpieczyć i decyduje się na ubezpieczenia należności. Z jednej strony w pierwszych sześciu miesiącach tego roku nastąpiło zwiększenie produkcji budowlanej o 20 %, z drugiej zaś, patrząc na terminy płatności w ciągu tego roku można zaobserwować znaczne opóźnienia w tym względzie. Coraz więcej też jest spraw dotyczących windykacji należności.

 UBEZPIECZENIA DLA FIRM < przeczytaj

To wydłużanie terminów płacenia za prace budowlane wiąże się z brakiem możliwości pozyskania środków na inwestycje z zewnątrz. Dane firmy Euler Hermes wskazują, że nawet wtedy gdy rynek budowlany dobrze się rozwijał ok 1/3 wszystkich płatności były regulowane po terminie. Teraz ta liczba jest większa.

W związku z tym wielu przedsiębiorców budowlanych zdało sobie sprawę, że jeśli na fakturze, którą wystawiają, wpisują dłuższy okres płatności, to tak naprawdę udzielają czegoś podobnego do kredytu. A skoro banki ubezpieczają kredyty by zabezpieczyć się przed ewentualną niewypłacalnością klientów, to i oni powinni szukać jakichś zabezpieczeń. To sprawiło, że zwiększył się popyt na ubezpieczenia należności.

Również firmy ubezpieczeniowe sprzedające tego typu polisy zorientowały się, że ubezpieczenia te, muszą być tak skonstruowane, by rzeczywiście odpowiadały potrzebom przedsiębiorców. Nie chodzi więc o to, by były jak najtańsze ale by realnie zabezpieczały przed stratami ubezpieczonych.

Zmieniły się więc trochę warunki ubezpieczenia gdyż wcześniej, zazwyczaj były dostosowane do potrzeb dużych przedsiębiorstw, które były głównymi zainteresowanymi polisami zabezpieczającymi zapłatę należności. Przykładowo dawniej wypadkiem ubezpieczeniowym określano tylko niewypłacalność, która była stwierdzona prawnie czyli np. ogłoszenie upadłości firmy. Teraz dodatkowo bierze się pod uwagę rzeczywistą niewypłacalność kontrahenta czyli, np. długotrwałe opóźnienie w uregulowaniu danej płatności.

Zdaniem Euler Hermes ponad 90 % odszkodowań w branży budowlanej dotyczy właśnie rzeczywistej niewypłacalności nabywców. Ciągle bowiem jeszcze sprawy sądowe w tej kwestii toczą się dość długo. Dlatego też przedsiębiorców interesuje, po jakim okresie firma ubezpieczeniowa stwierdza ową niewypłacalność. Dawniej w warunkach ubezpieczenia należności mowa była o 180 do 270 dniach, teraz w niektórych przypadkach jest to 60 dni po tym, jak ubezpieczony zgłosi, że ma problemy z uzyskaniem płatności. Innymi słowy po dwóch miesiącach ubezpieczonemu może zostać przyznane odszkodowanie.

UBEZPIECZENIE OC dla kazdego < wiecej

Zmianie uległ również proces windykacji. Firmy ubezpieczeniowe po zgłoszeniu przez klienta, który posiada ubezpieczenie należności, o opóźnieniu w płatności, najpierw rezerwują sobie pewien okres czasu na procedury windykacyjne. W ich ramach czas na na negocjacje klienta z niepłacącym kontrahentem został skrócony, szybciej też ubezpieczyciele kierują sprawę do sądu, po to, by ten wydał nakaz zapłaty należności, który może pomóc w dokonaniu skutecznej windykacji.

Oprócz ubezpieczeń należności większe zainteresowanie dotyczy również gwarancji ubezpieczeniowych. Wiąże się to ze zwiększeniem ilości inwestycji drogowych. Chodzi tu szczególnie o gwarancje kontraktowe, których nabywanie przez inwestorów jest formą zabezpieczenia przed niesolidnością wykonawców. Generalnie inwestorzy zaopatrują się w nie niezależnie od sytuacji gospodarczej kraju, chociaż pośrednio ma ona pewien wpływ na większe zainteresowanie nimi. Jeśli kontrakt podlega prawu o zamówieniach publicznych, to wykupienie takich gwarancji jest obowiązkowe. Dlatego też każda inwestycja, która jest finansowana z budżetu musi być w ten sposób zabezpieczona. Euler
Hermes przez 8 miesięcy tego roku zanotował 60-procentowy wzrost, jeśli chodzi o liczbę gwarancji kontraktowych. Jeszcze bardziej w porównaniu z rokiem poprzednim, wzrosło samo zainteresowanie tymi gwarancjami, mierzone przez liczbę zapytań dotyczących tego produktu ubezpieczeniowego.

Wszystko wskazuje na to, że jeśli sytuacja na rynkach światowych będzie coraz gorsza, to inwestycje budowlane w naszym kraju również zmniejszą się. Raczej mało prawdopodobne jest jednak, że zostaną one całkowicie zaprzestane. Zapewne będzie mniej inwestycji drogowych, po tym jak zakończą się te trwające aktualnie, niemniej rozwój infrastruktury związanej z gazownictwem, koleją czy branżą energetyczną będzie kontynuowany.    Tak wiec na pewno zarówno gwarancje kontraktowe jak i ubezpieczenia należności nadal będą znajdowały swoich nabywców.

Nie wszystkie TFI są zainteresowane IKZE

W styczniu 2012 roku ubezpieczenia emerytalne a dokładniej ich trzeci filar mają zostać poszerzone o możliwość oszczędzania na Indywidualnych Kontach Zabezpieczenia Emerytalnego, jak się jednak okazuje część TFI nie ma zamiaru poszerzać swojej oferty o ten produkt, część zaś jeszcze nie podjęła ostatecznej decyzji co do niego.

Nawet wśród tych Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych, które  mają dużo środków zgromadzonych na Indywidualnych Kontach Emerytalnych znajdują się takie, które nie podjęły jeszcze decyzji o wprowadzeniu IKZE.  Póki co wiadomo, że na pewno znajdzie się ono w ofercie Skarbca TFI. Pioneer Pekao TFI, którego klienci mają na IKE 420 mln zł w decyzji będzie kierował się opiniami dystrybutorów. Z kolei specjaliści BZ WBK TFI i ING TFI są jeszcze w trakcie prowadzenia analiz dotyczących IKZE.

Magdalena Bielak z BZ WBK TFI tłumaczy brak ostatecznej decyzji co do wprowadzenia tego produktu do oferty faktem, że nie jest tak atrakcyjny jak wydawał się wcześniej gdy postulowano jego stworzenie. Z jednej bowiem strony, konto to daje możliwość by odliczyć wpłacone na nie środki od podstawy opodatkowania, z drugiej zaś, po tym jak minie okres inwestycji, oszczędzający będzie zobowiązany do zapłacenia podatku dochodowego. Według Bielak Polakom najbardziej potrzebny jest taki produkt, który będzie oferował rzeczywistą ulgę podatkową..

W fazie analiz są też Towarzystwa Inwestycyjne: Millenium, Idea oraz Investors.

Kolejnym czynnikiem, który opóźnia podjęcie decyzji o wprowadzeniu do oferty jest fakt, że odsetek Polaków, którzy mają wiedzę na temat IKZE jest bardzo mały a co za tym idzie nikłe jest również zainteresowanie nowym produktem. Dodatkowo co roku zmniejsza się liczba osób, które oszczędzają na IKE.

IKZE na pewno nie wzbogaci ofert takich Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych jak Axa, PZU i Noble Funds. Korzystać z niego będą mogli natomiast klienci  SKOK, Amplico, BPH, KBC, Legg Mason.

Przedstawiciel tego ostatniego stwierdził, że Towarzystwo wprowadza do oferty IKZE by uczynić ją jak najbardziej kompleksową zaś pod wieloma względami IKE jest lepszym rozwiązaniem. Z kolei PKO TFI chce zaoferować swoim klientom produkt, który będzie łączył zalety zarówno IKE jak i IKZE.

Bezcenne kończyny i nie tylko czyli ubezpieczenia gwiazd

Znani aktorzy, piosenkarze, ludzie mediów określani mianem gwiazd mają różne zwyczaje, które dla przeciętnego człowieka są ekstrawagancją. Jedną z nich jest wykupywanie ubezpieczenia dla poszczególnych części ciała. Jest to zrozumiałe w sytuacji gdy chodzi o te części ciała, dzięki którym celebryci mogą wykonywać swoją pracę, a co za tym idzie są źródłem zarobku dla nich, w niektórych jednak przypadkach można to uznać za wyraz próżności. O zawrót głowy mogą też przyprawić kwoty na jakie owe opiewają.

Bardzo popularne, wśród wielu osób ze wspomnianego środowiska, jest ubezpieczenie swoich nóg, oczywiście chodzi w tym przypadku przede wszystkim o kobiety będące aktorkami i mężczyzn będących piłkarzami. Zacznijmy od tych pierwszych Jamie Lee Curtis wykupiła polisę chroniącą nogi na kwotę 2,8 mln dolarów. Trochę mniejsze ubezpieczenie, bo na 2,3 mln dolarów, posiada Heidi Klum. Kwoty te jednak bledną w porównaniu do polis piłkarzy. Rekordzistą jest Christiano Ronaldo, który posiada ubezpieczenie nóg o wartości 144 mln dolarów. Mniej więcej połowę mniejszą polisę ma David Beckham – 70 mln dolarów. Ale i tych panów przebija Mariah Carey, u której suma ubezpieczenia wynosi 1 mld dolarów.

Po nogach czas na pośladki – tutaj prym wiedzie Jeniffer Lopez, z tym że informacje o kwocie ubezpieczenia w tym przypadku są nieoficjalnie. Jedni mówią, że jest to 27 mln dolarów inni, że 300 mln. Pewne jest tylko, iż kwota jest duża. Wiadomo natomiast, że pośladki Kylie Minogue są według niej samej warte 5 mln dolarów.

Konsekwentnie przesuwamy się coraz wyżej. Biusty niezależnie od tego, czy naturalne, czy silikonowe, również są ubezpieczane przez gwiazdy. Madonna posiada ubezpieczenie piersi o sumie 2 mln dolarów. Przebiła ją mniej znana piosenkarka Dolly Parton, która wykupiła polisę wartą 3,8 mln dolarów.

I w końcu dotarliśmy do twarzy. Julia Roberts ubezpieczyła tą część siebie na 30 mln dolarów zaś Amence Ferreri na 10 mln dolarów.

YouTube Preview Image

Ubezpieczenie żołnierzy

Nie tak dawno temu media mówiły o sytuacji żołnierzy, którzy zostali ranni podczas działań wojennych, i od których ubezpieczyciel zażądał zwrotu wypłaconych wcześniej odszkodowań. i otrzymali świadczenia jako rekompensatę za czas hospitalizacji. Jak się okazało do wypłaty odszkodowania doszło w wyniku błędu pracownika, który według PZU nie powinien rozpoczynać tej procedury, z uwagi na to, że Ogólne Warunki Ubezpieczenia mówiły, że nie obejmuje ono szkód, które powstały w wyniku działań wojennych. Ostatecznie ubezpieczyciel wysłał do dwóch żołnierzy, o których mowa pisma, w których zrezygnował z żądania zwrotu wypłaconych odszkodowań. Część ekspertów uważa, że dobrą praktyką w takich przypadkach jest, gdy ubezpieczyciel bierze błąd na siebie a nie przerzuca jego konsekwencje na klienta inaczej godzi to w wizerunek firmy. Niby PZU tak postąpiło ale dopiero po pewnym czasie, gdy różne osoby interweniowały w tej sprawie i wyglądało to tak jakby ubezpieczyciel obarczał winą za odebranie nienależnych świadczeń poszkodowanych.

Ta sytuacja zainteresowała wiele osób kwestią ubezpieczeń żołnierzy. Jak się okazuje ubezpieczenie grupowe wojskowych wiąże się ze składką miesięczną w wysokości ok. 100 zł. Są to jednak dane nieoficjalne. Nie ma tu znaczenia ani specjalizacja danego żołnierza, ani typ misji, na którą się udaje. Więcej kosztuje tylko ubezpieczenie tych żołnierzy, którzy akurat znajdują się na obszarach objętych działaniami wojennymi.

Standardowo ubezpieczenie dla żołnierzy finansuje Resort Obrony, które współpracuje w tym względzie z Polskim Towarzystwem Ubezpieczeń SA. Dotyczy to tych żołnierzy, którzy służą w polskich oddziałach, w innych krajach – czyli będących na misjach zagranicznych. Ubezpieczenia te należą do grupy NNW i obejmują również te wypadki, które zdarzą się w trakcie działań wojennych, co w tej sytuacji jest zrozumiałe. W zakresie ochrony znajdują się również wypadki związane  z poruszaniem się różnymi pojazdami, epilepsją, utratą przytomności czy z uprawianiem sportów. Ubezpieczenie wykupione przez MON działa też w sytuacji pojawienia się choroby nowotworowej, paraliżu nóg i rąk, niewydolności nerek. Za takie zdarzenia każdemu ubezpieczonemu przysługuje świadczenie w wysokości 30 tys. zł oraz rekompensata za okres hospitalizacji. W przypadku śmierci żołnierza będącego na misji zagranicznej w polskim kontyngencie odszkodowanie wynosi 250 tys. zł. Jeśli zaś służył on na misji obserwacyjnej z ramienia ONZ świadczenie wyniesie 100 tys. zł.

 

Mimo ubezpieczenia zapewnianego przez MON wielu żołnierzy przed wyjazdem za granicę decyduje się na zakup dodatkowej polisy na własną rękę. Tego typu ubezpieczenia grupowe proponuje wspomniany na początku PZU, który stworzył specjalny program ubezpieczeń ukierunkowany na żołnierzy oraz cywilnych osób pracujących w MON. Poważną wadą tej polisy jest fakt, iż nie obejmuje ona szkód spowodowanych atakami terrorystycznymi czy działaniami wojennymi. Żeby uniknąć sytuacji podobnych do tej, której opis rozpoczął niniejszy artykuł, PZU poszerzyło ofertę dla wojskowych o ubezpieczenie dodatkowe, które obejmuje wypadki w trakcie prowadzenia operacji wojskowych. Miesięczny koszt składki to 300 zł. Mimo tego, że ta dodatkowa polisa bardziej odpowiada warunkom wojennym tylko 10 % żołnierzy wyjeżdżających na misje decyduje się nią. Reszta wybiera wariant standardowy co może skutkować wspomnianą odmową wypłaty odszkodowania w przypadku uszczerbku na zdrowiu spowodowanego działaniami wojennymi. Pozostaje więc pytaniem otwartym to czy mimo wyższej ceny polisa rozszerzona nie jest w sytuacji wyjazdu na operację wojskową, bardziej opłacalna? W końcu po co żołnierzowi ubezpieczenie, które nie chroni go w tych sytuacjach, które są na misji chlebem powszednim?



Inaczej wygląda sytuacja tych żołnierzy, którzy służbę odbywają w Polsce. Jako że ponoszą oni dużo mniejsze ryzyko MON nie zapewnia im żadnych ubezpieczeń. Pomoc lekarską w razie wypadku otrzymują z uwagi na to, iż płacą składki na ubezpieczenia zdrowotne. Co prawda będzie ona udzielana w szpitalach i ośrodkach wojskowych niemniej nie jest to jakąś szczególną zasługą Ministerstwa. Jeśli żołnierze chcą zabezpieczyć siebie lub swoich bliskich sami muszą wykupić ubezpieczenie na życie lub NNW.

Prezydent Komorowski – najpierw podpisał teraz się zastanawia

Po podpisaniu przez prezydenta Komorowskiego nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej coraz więcej osób i organizacji wyraża swój sprzeciw i protestuje przeciwko nowym przepisom, które znacznie utrudniają czy wręcz uniemożliwiają dostęp do niektórych informacji. Chodzi tu np. o te, które dotyczą prywatyzacji, procesów, w których jedną ze stron jest państwo polskie czy prowadzonych przez nie negocjacji oraz innych, które dotyczą prac jednostek zaliczanych do administracji publicznej.

Już dwa miesiące wcześniej wiele organizacji pozarządowych apelowało by nie uchwalać projektu nowelizacji. Mówiły o tum, że Rada Ministrów wprowadziła do niej niebezpieczne zapisy, których na początku przy opracowywaniu jej założeń, nie było. Po pierwszym czytaniu w sejmie została ona odrzucona jednak po wprowadzeniu poprawki w senacie sejm przegłosował ją a dokładniej zrobili to posłowie Platformy Obywatelskiej. Po tym zdarzeniu członkowie PiS, SLD i PJN zwracali się do prezydenta by ten zawetował nowelizację, nie odniosło to jednak skutku.

ubezpieczenia majatkowe

Bronisław Komorowski broniąc się przed zarzutami tłumaczy, iż gdyby jej nie podpisał Polska musiałaby zapłacić karę za to, że nie wprowadziła w życie dyrektywy Unii Europejskiej. Jednak Krzysztof Izdebski, który jest członkiem Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej, twierdzi, że wyjaśnienia prezydenta mijają się z prawdą. Podobnego zdania jest też wielu specjalistów. Chodzi o to, że art. 5 ustęp 1, który wprowadza wspomniane ograniczenia nie ma związku z dyrektywą, na którą powołuje się Komorowski. Unia chciała bowiem by zlikwidować lukę jeśli chodzi o stworzenie zasad dotyczących ponownego korzystania z informacji publicznych a nie o zmniejszanie dostępu do nich.

Izdebski deklaruje, że jego organizacja zwróci się ze swoim protestem do Komisji Europejskiej. Z kolei Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i Centrum Monitoringu Prasy SDP zwróciły się z apelem do wszystkich osób pracujących w administracji by nie korzystali z nowych praw, które daje im nowelizacja.

Co ciekawe sam Komorowski stwierdził w końcu, że wystąpi do Trybunału Konstytucyjnego, by ten sprawdził czy nowelizacja jest zgodna z ustawą zasadniczą.

Podpalenie nie będzie użyte w kampanii

W zeszłym tygodniu media obiegła informacja o mężczyźnie, który najpierw oblał się rozpuszczalnikiem a potem podpalił się stojąc przed kancelarią premiera. Funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu widząc co się dziej rzucili się mu na pomoc i ugasili ogień. Przed dokonaniem tego desperackiego aktu napisał list, który skierował do Donalda Tuska, wcześniej wysłał go również do kilku gazet. Mężczyzna prawdopodobnie miał problemy z długami i komornikiem, ma żonę i trójkę dzieci. Był podinspektorem policji aktualnie na emeryturze.  Jego stan jest ciężki a on sam ma poparzone 50 % ciała.

Po tym wydarzeniu liderzy Platformy Obywatelskiej, Prawa oi Sprawiedliwości oraz Sojuszu Lewicy Demokratycznej wystąpili z apelem, by nikt nie wykorzystywał tego tragicznego zdarzenia w kampanii wyborczej. Wcześniej do tego samego wzywał prezydent Bronisław Komorowski. Premier na pytanie o obawy co do użycia owego zdarzenia w kampanii przez partie opozycyjne stwierdził, że takie zachowanie byłoby niestosowne czy wręcz niegodne. Tym bardziej, że według niego sytuacja rodzinna wspomnianego mężczyzny jest trudna i należy podchodzić do niej z dużą dozą delikatności.

Jarosław Kaczyńskie pytany o tą sprawę stwierdził, że nie chce się w nią angażować i życzy niedoszłemu samobójcy powrotu do zdrowia i codziennego życia. Wyraził nadzieję, że również pozostali liderzy partii nie będą tego i podobnych tragicznych zdarzeń używać jako narzędzia walki politycznej. W podobnym tonie wyraził się też Grzegorz Napieralski.

YouTube Preview Image

Wspomniany mężczyzna prowadził przez jakiś czas korespondencję z kancelarią premiera. W swoich listach pisał o różnych nieprawidłowościach, które miały mieć miejsce w pewnym urzędzie skarbowym. Julia Pitera, która jest Pełnomocnikiem rządu do spraw walki z korupcją,  stwierdziła, że zna sprawę mężczyzny oraz że w odpowiedzi na jego listy wspomniany urząd podlegał 10-krotnej kontroli, które jednak nie potwierdziły tego co pisał w swoich listach mężczyzna. Według Pitery do mężczyzny zostały wysłane pisma, w których informowano go, o tym że kontrole nie potwierdziły sformułowanych przez niego oskarżeń.

Ubezpieczyciele odmawiają sprzedaży polis niektórym firmom

W ostatnim czasie zwiększa się liczba właścicieli przedsiębiorstw, którym firmy ubezpieczeniowe odmówiły ubezpieczenia mienia albo też zażądały dużo większej składki niż wcześniej. Najwięcej takich przypadków można odnotować w tych branżach, w których pożary mogą dość szybko przyczynić się do bardzo dużych strat. Chodzi więc o firmy działające w branży chemicznej, drzewnej, drukarskiej. Trudności napotykali również właściciele ferm drobiu. Jeden z toruńskich brokerów mówi, że niemal w każdym tygodniu spotyka się przynajmniej z jedną odmową jeśli chodzi o ubezpieczenie mienia firmy od czynników losowych. Inni mówią nawet już o pewnym trendzie na rynku ubezpieczeniowym. W porównaniu z zeszłym rokiem grono ubezpieczycieli zainteresowanych ubezpieczeniem mienia jest dużo mniejsze a czasami wręcz go nie ma. zaczęły też stawiać dużo większy nacisk kłaść na ocenę ryzyka. Dlatego też przed decyzją o sprzedaży ubezpieczenia, towarzystwa zarządzają kontrole zabezpieczeń stosowanych w mieniu, które ma być ubezpieczone. Wcześniej zdarzało się to dużo rzadziej. Niemniej oficjalnie tylko niektóre towarzystwa przyznają, że posiadają czarne listy branż, których nie obejmują ubezpieczeniami. Przykładowo Polskie Towarzystwo Ubezpieczeniowe nie sprzedaje polis firmom zajmujących się produkcją papieru oraz drewna. Wszystko przez chęć ograniczenia ponoszonego ryzyka, a co za tym idzie zabezpieczenia się przed pogorszeniem wyników finansowych.  Pozostałe firmy ubezpieczeniowe wspominają tylko, że mają spis branż, co do których wykazują pewien dystans i bardziej sprawdzają przedsiębiorstwa w nich działające, co jednak nie wyklucza sprzedaży im polis.

Warta przypisuje poszczególne firmy do jednej z siedmiu klas ryzyka. Jeśli jakieś przedsiębiorstwo zostało zaliczone do grupy najbardziej ryzykownej, to oferta ubezpieczenia dla niego jest przygotowywana wówczas, gdy wysłany na miejsce inżynier oceniający ryzyko zda raport ze swoich obserwacji. Jako że wiąże się to z kosztami ponoszonymi przez ubezpieczyciela, warunkiem przeprowadzenia takie analizy jest zdecydowanie się na ubezpieczenie mienia powyżej pewnej minimalnej wartości ustalonej przez ubezpieczyciela.  Jeśli chodzi o branże, uznawane przez Wartę za bardzo ryzykowne to należą do nich te związane z produkcją drewna, plastiku, mebli, środków chemicznych oraz zajmujących się różnymi odpadami.

Ankieta Ubezpieczeniowa

Z usług którego ubezpieczyciela korzystasz najczęściej przez internet

Pokaż wyniki